Reklama

Reklama

​Były szef MTK: Nie miałem świadomości, że trzeba coś zrobić

Gdybym miał świadomość konieczności działania, działałbym tak, by chronić zdrowie i życie ludzi - oświadczył we wtorek przed katowickim sądem b. członek zarządu spółki Międzynarodowe Targi Katowickie (MTK) Nowozelandczyk Bruce R.

Jest on jednym z dziewięciu oskarżonych w związku w katastrofą hali MTK, gdzie w styczniu 2006 r. zginęło 65 osób. Sąd Okręgowy w Katowicach, przed którym przez ponad siedem lat toczył się proces w tej sprawie kontynuuje we wtorek wysłuchiwanie "ostatniego słowa" oskarżonych.

Reklama

Swoje wystąpienie Bruce R. rozpoczął od złożenia kondolencji rodzinom ofiar i wyrazów współczucia poszkodowanym i ich bliskim. Poprosił też o uczciwe osądzenie, dziękując sądowi za siedem lat "łaski, tolerancji i cierpliwości".

Dużą część swego wystąpienia oskarżony poświęcił zasadom, według których działała jego międzynarodowa firma Expomedia Group, która poprzez spółkę zależną w 2001 r. objęła 51 proc. udziałów w MTK.

Jedną z owych zasad - mówił - było "wiedzieć ile trzeba". Bruce R. podkreślał, że sam nie zajmował się sprawami technicznymi, te obowiązki należały do podlegających mu pracowników, do których miał pełne zaufanie. Jak powtarzał, był przekonany o ich kompetencjach i sumienności. Dodał, że w okresie, gdy doszło do katastrofy, zasiadał w zarządach kilku firm w różnych krajach, w Katowicach był tylko 1-2 dni w miesiącu.

Jak zapewniał oskarżony, nikt nigdy nie informował go o tym, że największy, powstały w 2000 r. pawilon MTK został wybudowany niezgodnie z pierwotnym projektem i gdyby miał świadomość zagrożenia natychmiast wyłączyłby ten obiekt z użytku.

Bruce R. wyraził też przekonanie, że przez ostatnie lata nikt bardziej niż on nie chciał wyjaśnienia przyczyn tragedii. Podkreślał, że do dziś nie rozumie dlaczego pawilon został w taki sposób zaprojektowany i zbudowany.

"Gdybym był świadom konieczności działania, działałbym tak, by chronić zdrowie, życie i majątek ludzi" - podkreślił. Zacytował też sms od córki, w którym wyraziła przekonanie, że szefowie MTK nie mogli zdawać sobie sprawy z niebezpieczeństwa, bo nikt nie jest na tyle głupi, by ponosić takie ryzyko. "Zgadzam się z tym" - powiedział Bruce R.

Dodał też, że w pawilonie nr 1 był wielokrotnie przy różnych okazjach i powinien uważać się za szczęściarza, skoro według biegłych hala mogła zawalić się w każdej chwili. Nawiązując do okresu przed katastrofą przekonywał, że nie miał świadomości, iż śnieg na dachu hali zagraża jej konstrukcji, nigdy też nie wydawał polecenia zaprzestania odśnieżania dachu.

Pawilon MTK zawalił się w styczniu 2006 r. podczas targów gołębi pocztowych. Zginęło 65 osób, a ponad 140 zostało rannych, 26 z nich doznało ciężkich obrażeń. Na dachu hali zalegała warstwa śniegu i lodu. W trwającym ponad 7 lat procesie odpowiada 9 osób - m.in. b. członkowie zarządu MTK, przedstawiciele firmy, która wybudowała halę i autor projektu wykonawczego.

Katowicka prokuratura okręgowa zamknęła śledztwo w tej sprawie latem 2008 r. Proces ruszył w maju 2009 r. Z 12 oskarżonych osób na ławie oskarżonych zasiada obecnie 9. Jeden z 12 oskarżonych dobrowolnie poddał się karze, inny zmarł w trakcie procesu, a sprawa kolejnego została wyłączona do odrębnego postępowania ze względu na stan zdrowia.

Prokurator zażądała 10 lat więzienia dla Jacka J. - autora projektu wykonawczego hali. Został on oskarżony o umyślne sprowadzenie katastrofy. Dla b. szefów spółki MTK, budowniczych pawilonu i rzeczoznawcy budowlanego, który wydał ekspertyzę po jednej z awarii hali, prokuratura żąda po 6 lat pozbawienia wolności. Takiej samej kary prokuratura domaga się dla Marii K., która była powiatowym inspektorem nadzoru budowlanego w Chorzowie i - zdaniem oskarżenia - nie dopełniła swych obowiązków.

Z opinii biegłych wynika, że główną przyczyną katastrofy były błędy w projekcie wykonawczym pawilonu. Odbiegał on znacząco od sporządzonego prawidłowo projektu budowlanego. Aby ograniczyć koszty, projektanci błędnie określili współczynnik kształtu dachu, błędnie też zaprojektowali przykrycie dachowe i słupy podtrzymujące konstrukcję.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne