Reklama

Reklama

Będą utrudnienia w ruchu na moście przez Wisłę w Płocku

Śledztwo w sprawie wyrządzenia szkody majątkowej wielkich rozmiarów przez osoby zobowiązane do zajmowania się sprawami majątkowymi Centrum Onkologii w Gliwicach wszczęła tamtejsza prokuratura okręgowa. Poinformował o tym we wtorek jej rzecznik prok. Michał Szułczyński.

Chodzi o sprawę zakupu urządzenia do radioterapii TrueBeam. Gliwicki szpital - jedna z czołowych placówek onkologicznych w kraju - kupił taki przyśpieszacz po cenie ponad dwukrotnie wyższej niż zaoferowana kilka miesięcy później szpitalowi w Olsztynie. Tamtejsza placówka ogłosiła przetarg nieograniczony, a jej przyśpieszacz jest nieco skromniej wyposażony.

Reklama

Jak poinformował prok. Szułczyński, Centrum Onkologii w Gliwicach kupiło przyśpieszacz 9 lipca 2012 r. w trybie zamówienia publicznego z wolnej ręki za 18,5 mln zł brutto.

- Rozpoczęte jeszcze przed publikacjami w prasie czynności śledcze przeprowadzone przez Centralne Biuro Antykorupcyjne przyniosły informacje, które przesądziły o wszczęciu śledztwa w tej sprawie - powiedział prok. Szułczyński. Ze względu na dobro postępowania nie chciał udzielić informacji o planowanych w najbliższym czasie czynnościach.

Umowa zawarta przez Centrum Onkologii z dostawcą sprzętu firmy Varian - spółką Candela - przewidywała dostarczenie w latach 2012 - 2014 trzech nowych urządzeń do radioterapii, by wymienić dotychczasowe 16-letnie, wyeksploatowane i przestarzałe.

Dotąd do szpitala trafił jeden przyśpieszacz. Kiedy "Puls Biznesu" poinformował o sprawie różnic cen zakupu urządzeń w Gliwicach i Olsztynie, dyrekcja gliwickiego szpitala zapowiedziała najpierw renegocjacje umowy z dostawcą, by kolejne dwa aparaty kupić taniej. W połowie lutego, po trwających od kilku tygodni negocjacjach, dyrekcja szpitala odstąpiła jednak od umowy z dostawcą.

Dyrektor placówki prof. Bogusław Maciejewski wyjaśniał wówczas, że podjął taką decyzję, biorąc pod uwagę wymogi przejrzystości, rzetelności i oszczędności w wydatkowaniu publicznych pieniędzy oraz z powodu wątpliwości i niejasności podczas negocjacji z firmą Candela. Przedstawicielka spółki poinformowała z kolei, że szuka ona wyjścia dogodnego dla obu stron. Według przekazanych w środę informacji, rozmowy w tej sprawie wciąż trwają.

Prof. Maciejewski nie zgadza się z opinią, że przepłacił za aparat, argumentując, że kupił urządzenie kilka miesięcy wcześniej niż szpital w Olsztynie, a cena, za jaką Centrum Onkologii kupiło aparat w lipcu zeszłego roku, była na poziomie obowiązującym wówczas w całej Europie. Jednocześnie przyznał, że instytut został poszkodowany. Wyjaśnia też, że zdecydował się zakupić sprzęt z wolnej ręki, bo w przeciwieństwie do przetargu nieograniczonego pozwala to negocjować cenę. Szpitalowi zależy też na urządzeniach konkretnej firmy, aby były kompatybilne z zakupionym już sprzętem.

Według przedstawicielki firmy Candela różnica w cenie między aparatami dla Olsztyna i Gliwic wynika m.in. ze znacznie lepszego wyposażenia aparatu w Gliwicach oraz różnych kursów dolara w chwili zawierania obu transakcji.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama