W ferworze grudniowych przygotowań łatwo ulec złudzeniu, że istotą nadchodzących dni jest jedynie "magiczny klimat" i rodzinna tradycja. Tymczasem teologia stawia nas przed zupełnie innym zagadnieniem - a mianowicie Wcieleniem, czyli momentem, w którym nieskończony Bóg przyjął ludzkie ograniczenia.
Ksiądz, otwiera się w nowym oknie Krzysztof Porosło - teolog, dogmatyk i duszpasterz - wnikliwie analizuje teksty ewangelistów, by pokazać, że wiara i rozum to nie dwa zwalczające się obozy, lecz "dwa skrzydła", dzięki którym możemy zrozumieć sens własnego człowieczeństwa. Przygląda się lękom św. Józefa i wyjaśnia, dlaczego życzenia "stania się człowiekiem" są najważniejszym, co możemy usłyszeć przy wigilijnym stole.
-----
Dawid Serafin: Z jakim największym mitem muszą mierzyć się teolodzy w okresie Bożego Narodzenia? Czy jest coś, co powszechnie uznajemy za fakt, a co z punktu widzenia nauki nie miało miejsca?
Krzysztof Porosło: - Wahałbym się przed użyciem słowa "mit". Musimy rozróżnić dwie płaszczyzny: opowieść biblijną, która ma przekazać konkretną prawdę teologiczną, oraz wiedzę historyczną, którą próbujemy zrekonstruować na podstawie dostępnych źródeł. Przestrzegałbym przed przeciwstawianiem sobie tych dwóch porządków - to, co nie jest "historią" w nowoczesnym rozumieniu tego słowa, nie przestaje być prawdą. Celem ewangelistów nigdy nie było spisanie suchej kroniki, lecz przekazanie wiary.
- Z perspektywy historycznej mamy trudność nawet z precyzyjnym ustaleniem momentu, w którym Syn Boży przyszedł na świat.
Właśnie, kiedy właściwie urodził się Jezus, otwiera się w nowym oknie?
- Na to pytanie nie odpowiemy ze stuprocentową pewnością, bo nie zachował się żaden akt urodzenia. Dionizy Mały (V-VI w.), który podjął się obliczenia daty narodzin Chrystusa, by wskazać początek nowej ery, pomylił się w swoich wyliczeniach. Wiemy to, zestawiając Pismo Święte, otwiera się w nowym oknie z historią powszechną. Skoro Jezus urodził się za panowania Heroda Wielkiego, a śmierć Heroda datujemy na czwarty rok przed Chrystusem, to - jakkolwiek paradoksalnie to brzmi - Chrystus musiał urodzić się między 6 a 4 rokiem przed Chrystusem.
- Ewangelista Łukasz wspomina o spisie powszechnym za czasów Kwiryniusza, co również stanowi wyzwanie dla historyków, próbujących dopasować te wydarzenia do konkretnych lat. Mamy ramy czasowe, ale nie konkretny punkt w kalendarzu. Podobnie jest z Gwiazdą Betlejemską, którą czasami próbuje się wyjaśnić przez identyfikację z kometą albo częściej koniunkcją pomiędzy Jowiszem a Saturnem w konstelacji Ryb.
Jaka jest zatem teologiczna symbolika Gwiazdy Betlejemskiej, otwiera się w nowym oknie? Co ona oznacza dla wierzących dzisiaj?
- Gwiazda jest interpretowana przede wszystkim jako element świata stworzonego, który prowadzi do Boga. To ważna prawda wiary: przez obserwację natury możemy dojść do poznania Stwórcy. Mędrcy ze Wschodu, którzy nie zostali wychowani w religii judaistycznej, potrafili odnaleźć drogę do Jezusa właśnie dzięki gwieździe.
- Przekładając to na współczesny język: osoby niewierzące mogą poznać Boga przez zachwyt nad pięknem przyrody, przez stawianie sobie pytania: skąd to wszystko się wzięło? Dla kogoś innego taką "gwiazdą" może być to, co potocznie nazywamy przypadkiem. Człowiek wierzący powie, że Bóg kieruje tym światem przez swoją Opatrzność. Dla niewierzącego "szczęśliwy zbieg okoliczności" może stać się impulsem do pytania: a co, jeśli za tym wszystkim stoi ktoś kochający i racjonalny?

Co właściwie oznacza stwierdzenie "Bóg się rodzi"? Kiedy Jezus uświadomił sobie, że jest Synem Bożym?
- To jedno z najtrudniejszych pytań teologicznych. Nie mamy pełnego wglądu w samoświadomość Jezusa, a Ewangelie o jego dzieciństwie w większości na te tematy milczą. Mamy jednak scenę z 12-letnim Jezusem w świątyni. Kiedy Maryja i Józef odnajdują go po trzech dniach, a Jezus im odpowiada: "Czemu mnie szukaliście? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?".
- Jezus jasno wskazuje tutaj, że ma świadomość relacji z Ojcem Niebieskim. Józef jest opiekunem, ale nie ojcem. Jak ta boska wszechwiedza przenikała się z ludzkimi ograniczeniami poznawczymi Jezusa? Jak Maryja wprowadzała go w tajemnicę jego cudownego poczęcia? Teologia nie daje tu matematycznych odpowiedzi. To, co wiemy, pochodzi z doświadczenia Kościoła, który od początku musiał bronić dwóch prawd: o prawdziwym bóstwie i prawdziwym człowieczeństwie Jezusa.
Dlaczego ten dawny spór o natury Chrystusa jest tak ważny dla naszego rozumienia Bożego Narodzenia?
- Ponieważ każda próba "uproszczenia" tej tajemnicy kończyła się herezją. Z jednej strony mieliśmy nurt, który redukował Jezusa do poziomu niezwykłego człowieka, wybranego przez Boga, ale negując jego bóstwo. Z drugiej strony pojawiały się nurty negujące prawdziwość jego człowieczeństwa, które twierdziły chociażby, że ciało Jezusa było tylko pozorne, jakby bóstwo przebrało się za człowieka. Inna herezja, apolinaryzm, zakładała, że Jezus nie miał ludzkiej rozumnej duszy, bo jej miejsce zajął boski Logos.
Bóg stworzył nas bez nas, ale zbawić nas bez nas nie może. Maryja jest dowodem na to, że Bóg szanuje ludzką wolność
- Kościół na pierwszych soborach - chociażby w Nicei, Efezie i Chalcedonie - odpowiedział jednoznacznie: Jezus jest prawdziwie Bogiem i jednocześnie pełnym człowiekiem. Te dwie natury są zjednoczone w jednej osobie w sposób niezmieszany i niezmienny, ale też nierozdzielny i nierozłączny. To fundament naszej wiary.
Dlaczego w Piśmie Świętym mamy tylko dwa opisy narodzin? U Mateusza mamy mędrców, u Łukasza pasterzy. Czy te relacje się uzupełniają?
- Zdecydowanie tak. Każdy z ewangelistów pisał dla innej wspólnoty i miał inny cel teologiczny. Musimy pamiętać, że Ewangelia, otwiera się w nowym oknie nie jest tekstem dyktowanym przez Boga "do ucha" pisarza, lecz zapisem doświadczenia pierwotnego Kościoła.
- Łukasz stawia na motyw ubogich. Bóg przychodzi do tego, co małe i marginalizowane. Jego relacja zaczyna się od zwiastowania, gdzie Maryja jest przedstawiona jako wzór człowieka wierzącego. Anioł wita ją słowem "kecharitomene" (wypełniona łaską). Ta grecka forma sugeruje, że Maryja została obdarowana łaską w przeszłości i ten stan w niej trwa. Ona nie tylko otrzymała łaskę, ona żyje w stałej współpracy z łaską. Stara się on przedstawić Jezusa w odniesieniu do Jana Chrzciciela, który zapowiada jego przyjście. Dlatego obok opisu sceny zwiastowania Maryi oraz narodzin Jezusa w Betlejem mamy u niego także opis zwiastowania Zachariaszowi i narodzin Jana.
- Z kolei Mateuszowi zależy na pokazaniu, że w Jezusie wypełniają się obietnice Starego Testamentu. Dlatego ucieczka do Egiptu nawiązuje do historii Mojżesza, a postać Józefa - do starotestamentalnego Józefa, który również odczytywał wolę Boga w snach. Mateusz chce udowodnić, że Jezus jest zapowiadanym Mesjaszem, królem z rodu Dawida.

Wspomniał ksiądz o rodowodzie Jezusa u św. Mateusza. Po co nam ta długa lista imion na początku Ewangelii?
- Ten rodowód jest genialną konstrukcją teologiczną opartą na gematrii, czyli symbolice liczb. Mateusz dzieli historię na trzy etapy po 14 pokoleń. Dlaczego akurat 14? W języku hebrajskim spółgłoski imienia "Dawid" (D-W-D) mają wartości numeryczne: 4+6+4, co daje właśnie 14. Trzykrotne powtórzenie tej liczby to zakamuflowany komunikat: Jezus pochodzi z rodu Dawida, jest ostatecznym królem.
Wróćmy do sceny zwiastowania u św. Łukasza. Dlaczego dla teologa tak ważne jest to jedno, konkretne pozdrowienie anielskie?
- "Pełna łaski" to bardzo precyzyjne określenie. To nie jest coś, co ona sama sobie "wypracowała", ale dar od Boga, który ona w pełni przyjęła. Co więcej, Maryja jest pokazana jako ta, która w tej łasce trwa i nieustannie z nią współpracuje. To chyba najważniejszy aspekt: ona nigdy tej łaski nie traci.
Czyli Maryja jest wzorem dla każdego wierzącego. Co to konkretnie oznacza w praktyce, poza samym faktem, że została wybrana na Matkę Bożą?
- Maryja jest wzorem, bo pokazuje, co to znaczy słuchać Bożego Słowa i wypełniać je w życiu. Jej postawa wyrażona w słowach: "niech mi się stanie według słowa twego", to fundament wiary. Bóg nie działa w naszym życiu nad naszymi głowami. Jak mówili Ojcowie Kościoła: Bóg stworzył nas bez nas, ale zbawić nas bez nas nie może. Maryja jest dowodem na to, że Bóg szanuje ludzką wolność. On zaprasza do współpracy, a Maryja na to zaproszenie odpowiada całym swoim życiem. To jest lekcja dla nas: pielęgnowanie stanu łaski i zgoda na to, by Boże Słowo stawało się w nas ciałem, czyli konkretnym czynem.
Żyjemy w świecie, w którym każdy musi mieć zdanie na każdy temat. Józef milczy, bo wie, że milczenie jest potrzebne, by usłyszeć Boga
Zastanawiał się ksiądz, na ile to właśnie Maryja wprowadzała Jezusa w tajemnicę jego tożsamości? Czy to ona mogła mu opowiedzieć o jego cudownym poczęciu?
- To jedno z tych fascynujących pytań, na które nie mamy precyzyjnej odpowiedzi, ale możemy podejmować studia nad samoświadomością Jezusa. Skoro Jezus był prawdziwym człowiekiem, musiał przechodzić przez etapy ludzkiego rozwoju i poznania. Maryja z pewnością była tą osobą, która jako pierwsza wprowadzała go w tajemnicę Bożego działania. To w ich relacji budowała się ludzka strona świadomości Jezusa.
Można zaryzykować stwierdzenie, że skoro Maryja była niepokalanie poczęta, to od początku była "uprzywilejowana"?
- To, że Maryja narodziła się bez grzechu pierworodnego, nie oznacza, że była zwolniona z wysiłku duchowego. Wręcz przeciwnie. Łaska to dar, który domaga się współpracy. Można to porównać do wielkiego talentu sportowego - jeśli go nie rozwijasz, marnujesz go. Maryja przez całe życie "trenowała" swoją wierność Bogu. My również otrzymujemy dary od Boga, ale to od naszej wolności zależy, czy tę łaskę "roztrwonimy", czy będziemy ją pielęgnować. Maryja uczy nas, że świętość to nie jest jednorazowy akt, ale codzienne wybieranie Boga i dbanie o to, by nie wypaść mu z rąk.
A co ze świętym Józefem? Czego współczesny człowiek może nauczyć się od tej postaci?
- Józef uczy nas przede wszystkim milczenia i refleksji. Żyjemy w świecie, w którym każdy musi mieć zdanie na każdy temat - od składu reprezentacji po geopolitykę. Józef milczy, bo wie, że milczenie jest potrzebne, by usłyszeć Boga. Pismo Święte nazywa go "człowiekiem sprawiedliwym". W języku biblijnym oznacza to kogoś, kto zna Słowo Boże i podporządkowuje mu całe swoje życie.

- Zafascynowała mnie ostatnio interpretacja, że Józef mógł otrzymać odpowiedź od anioła we śnie tylko dlatego, że za dnia słuchał Boga. Kiedy przyszła "noc problemów": lęk, niezrozumienie sytuacji Maryi, dylemat, co zrobić z tą relacją, to Józef miał w sobie przestrzeń na Bożą podpowiedź. Wiara nie sprawiła, że trudności zniknęły, ale pozwoliła mu wejść w nie z ufnością. Z człowieka zalęknionego stał się człowiekiem, który ufa. To jest lekcja dla nas: jeśli karmimy się Słowem w chwilach spokoju, ono stanie się naszym światłem w chwilach ciemności.
A co z mędrcami? Przynoszą złoto, kadzidło i mirrę. Co my możemy dzisiaj przynieść do betlejemskiej stajenki?
- Dary mędrców to wyznanie wiary: złoto dla króla, kadzidło dla Boga, mirra dla człowieka, który ma umrzeć. Oni uczą nas, że droga rozumu prowadzi do Boga. Jak podkreślał Benedykt XVI, wiara i nauka nie wykluczają się. Nauka odpowiada na pytanie "jak", ale nie odpowiada na pytanie "po co"; nie odpowie na pytania o najgłębszy sens życia, o to, jak osiągnąć szczęście czy jak żyć, by zyskać życie wieczne. Bez wiary zostajemy ograbieni z tych najważniejszych odpowiedzi.
Łaska to dar, który domaga się współpracy. Można to porównać do talentu sportowego, jeśli go nie rozwijasz, marnujesz go
- Mędrcy uczą nas pokory. Mimo ogromnej wiedzy, potrafili uznać swoje ograniczenia i paść na twarz przed Jezusem. Dzisiaj naszym darem może być właśnie ta "racjonalność otwarta" - uznanie, że prawda jest szersza niż to, co da się zmierzyć i zważyć w laboratorium.
Mędrcy ze Wschodu często są postrzegani jako postacie niemal baśniowe. Co ich obecność przy żłóbku mówi nam o drodze człowieka do Boga?
- Mędrcy uczą nas przede wszystkim tego, że do Boga można dojść różnymi drogami. To niesamowite zestawienie: z jednej strony mamy prostych pasterzy, a z drugiej wykształconych mędrców, intelektualistów tamtych czasów. To sygnał, że Bóg nikim nie pogardza - ani prostotą, ani wielką wiedzą. Mędrcy pokazują, że analiza świata stworzonego, obserwacja natury i poszukiwanie sensu mogą stać się "Gwiazdą Betlejemską", która prowadzi do prawdy. Ich postawa uczy nas, że droga rozumu nie kończy się na suchych faktach, ale może prowadzić do zachwytu nad Stwórcą.
Napisał ksiądz książkę zatytułowaną: "Boże Narodzenie dzieje się codziennie". Jak nie pozwolić, by "magia świąt" przysłoniła nam ich istotę?
- Nie chcę utyskiwać na "magię świąt", ale dla chrześcijanina znacznie ważniejsze powinno być życie w obecności Boga na co dzień. Studenci z mojego duszpasterstwa, którzy chodzą na roraty, mówią, że to przygotowanie jest dla nich bardziej fascynujące, niż same święta.

- Boże Narodzenie ma nas odsyłać do Eucharystii. Biały opłatek, którym się dzielimy, jest znakiem, który kieruje wzrok ku Chrystusowi. Można być katolikiem "odświętnym", który idzie do spowiedzi dwa razy w roku, a można przyjąć styl życia Maryi - pielęgnowanie stanu łaski. Jeśli tracimy tę łaskę przez grzech, nie musimy czekać do kolejnego Bożego Narodzenia, by wrócić do Boga. On rodzi się w nas za każdym razem, gdy przyjmujemy go w Komunii Świętej, otwiera się w nowym oknie.
"Bóg stał się człowiekiem, Ty też możesz" - to życzenia bożonarodzeniowe jakie ksiądz usłyszał kiedyś od swojego znajomego. To brzmi jak mocne wyzwanie.
- Bo to jest sedno tajemnicy Wcielenia. Jezus pokazuje nam, co to znaczy być prawdziwym człowiekiem. Często myślimy, że bóstwo walczy z człowieczeństwem - że musimy "zabić" w sobie coś ludzkiego, by Bóg mógł w nas działać. Jezus pokazuje komplementarność tych dwóch sfer. Być prawdziwie człowiekiem to być w relacji z Bogiem.
- Człowieczeństwo Jezusa nie było "ofiarą" złożoną z jego boskości, lecz jej najpełniejszym objawieniem. On uczy nas człowieczeństwa otwartego na drugiego, wolnego od lęku i pełnego miłości. Tego życzę każdemu - by stając przed żłóbkiem, odkrył w sobie potencjał do bycia bardziej ludzkim, na miarę Chrystusa.
Chcesz porozmawiać z autorem? Napisz: dawid.serafin@firma.interia.pl










