Reklama

Reklama

Benedykt XVI: Rozwodnicy powinni mieć prawo być rodzicami chrzestnymi

Emerytowany papież Benedykt XVI wyraził opinię w niemieckiej gazecie, że rozwodnicy powinni mieć prawo być rodzicami chrzestnymi. Jego zdaniem pozbawienie osób rozwiedzionych w nowych związkach prawa do komunii nie może oznaczać wykluczenia z Kościoła.

Słowa Josepha Ratzingera przytacza w niedzielę "Frankfurter Allgemeine Zeitung", którego dziennikarz Joerg Bremer rozmawiał z nim w Watykanie.

Reklama

W przytoczonej rozmowie Benedykt XVI zastrzegł, że w żadnym razie nie chce ingerować w toczącą się obecnie w Kościele dyskusję na temat sytuacji rozwiedzionych, którzy zawarli nowe związki. Emerytowany papież wyraża natomiast opinię, że ludzie ci powinni należeć do komitetów kościelnych i móc być rodzicami chrzestnymi.

Ratzinger uznał za "całkowitą bezmyślność" to, że w trakcie toczącej się w związku z synodem na temat rodziny dyskusji o rozwodnikach niektóre media przytoczyły jego opinię z 1972 roku o tym, że w pewnych szczególnych przypadkach mogliby oni zostać dopuszczeni do sakramentu komunii. W sierpniu tego roku, a więc na 2 miesiące przed synodem podczas przygotowania publikacji swych dzieł zebranych postanowił on całkowicie zmienić ten tekst. Przytoczył w nim stanowisko o tym, że dopuszczenie do komunii jest niemożliwe.

Decyzja o zmianie tego tekstu - zapewnił Benedykt XVI niemieckiego dziennikarza - nie może być interpretowana jako "udział w debacie synodalnej".

"Jako prefekt Kongregacji Nauki Wiary mówiłem znacznie bardziej drastyczne rzeczy" - oświadczył emerytowany papież.

Podkreślił z mocą, że nie chce uczestniczyć w tej dyskusji także dlatego, że - jak zauważył - "dla wiernych całkowicie jasne jest to, kto jest prawdziwym papieżem".

Autor artykułu w "FAZ" podkreśla cytując Josepha Ratzingera, że nie chce być on być "cieniem Franciszka". Zauważył, że jego następca "mocno" zaznacza swą obecność. Benedykt XVI przyznał, że w jego przypadku byłoby to niemożliwe z powodu "słabych sił fizycznych i psychicznych". Ponadto poprzednik Franciszka ujawnił, że pragnął, by po abdykacji nazywano go "ojcem Benedyktem", ale - jak dodał - był zbyt słaby i zmęczony, by doprowadzić do przeforsowania takiego rozwiązania.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje