Reklama

Reklama

Ziemowit Szczerek - świata strona B

Jak powinien wyglądać Wipler po interwencji policji?

Poseł Przemysław Wipler uległ w starciu z przeważającymi siłami policji państwowej. Nie ujawniono jeszcze nagrań z monitoringu, więc tyle, póki co, wiadomo. Ale wiadomo jeszcze jedną rzecz.

Cała sprawa na pierwszy rzut oka wygląda zabawnie, i to bardzo. Po żałosnym nocnym zajściu Wipler, biedaczyna, na oko na smutnym i ciężkim kacu, pokazywał urbi et orbi swoje rany tłuczone i otarcia w pozie rejtańskiej, krewawą koszulę rozpinayąc, pozując przy tym na Chrystusa z krzyża zdjętego. I to w miejscu nobliwem i poważnem, bo w budynku samego Sejmu RP. I o ile ten cały meidalny spektakl faktycznie był zabawny, to jednak cała sprawa wcale śmieszna nie jest.

Reklama

A już najmniej jest śmieszne, że cała Polska (łącznie z politykami, w tym członkami rządu) jak jeden mąż uznała, że policjanci mieli święte prawo tak Wiplera sprać, by na drugi dzień wyglądał jak bezdomny po skopaniu przez nawalonych dresiarzy.

No cóż - jak to było naprawdę, to monitoring może i pokaże, ale wiem jedno - Wipler, nawet agresywny, nie powinien tak po spotkaniu ze stróżami prawa wyglądać. Bo stróże prawa, nawet, jeśli do nich się fika, powinni zachować profesjonalną zimną krew i nie - jak byle dresy - wklepać fikającemu,  tylko profesjonalnie go ogarnąć, skuć, wsadzić do radiowozu i zawieźć gdzie trzeba. Nie nadużywając wobec niego nie tylko siły, ale nawet słowa grubego. Bo taki jest ich fach i trud i powinność. 

Buźka Wiplera tymczasem wyglądała tak, jakby koń po niej tańcował przez noc całą. Nie wiem, nie widziałem monitoringu, ale może gdy go w końcu ujawnią, to okaże się, że tańcował. Może na nagraniu z monitoringu zobaczymy, że z zoo uciekło akurat stado nosorożców, i najkrótsza droga do Afryki biegła akurat przez Wiplera.

A może okaże się, że Wipler miał przy sobie kilo trotylu i nie chciał oddać, i policjanci bezwzględnie musieli mu zrobić to, co zrobili. A może po pijanemu włączają się Wiplerowi umiejętności Goro z Mortal Kombat i bohaterscy funkcjonariusze dali mu w końcu radę po długiej i wyczerpującej walce, w wyniku której uroda posła Przemysława trochę zbladła. A może Wipler po kielichu zamienia się w Hulka albo pana Hyde’a i wtedy - faktycznie - trzeba było Wiplera wbić w glebę. To wszystko wykaże monitoring.

Ale jeśli nie, to całkiem prawdopodobne jest to, że gliny po raz kolejny zachowały się jak pospolite dresy i po prostu wyżyły się na pijaczynie, który wpadł im w ręce.

No, ale po serii ostatnich filmików z policyjnych parainterwencji, które wyciekły do mediów i na których widać jak bezradni gliniarze próbują co prawda interweniować, ale te ich interwencje przypominają raczej przygody jeża na autostradzie, widać coraz wyraźniej, że nasza policja w zasadzie niespecjalnie różni się w umiejętności ogarniania sytuacji od przypadkowej grupy dresiarzy. Jest tak samo bezradna w sytuacji, gdy rzeczywistość ją przerasta i najchętniej by zwiała gdzie pieprz rośnie, a całą interwencję sobie odpuściła. I jest tak samo agresywna, gdy wie, że ma przewagę. Co wykazała z kolei seria innych upublicznionych filmików na których policja próbuje zwijać obywateli, którzy nagrali komórkami, jak funkcjonariusze łamią prawo. Albo przetaczanie się jak druga wojna światowa przez mieszkania przypadkowych osób, które pomylono z mieszkaniami groźnych bandytów ("gleba!", "k***a!", "ryj!").

Nie zdziwiłbym się więc, gdyby okazało, że nawalony jak nieboskie stworzenie Wipler zaszarżował jak kto głupi na policjantów, którzy faktycznie nadużywali władzy wobec innego pijanego.

Nie zdziwiłbym się również, gdyby się okazało, że Wipler zachowywał się wobec policjantów jak typowy urżnięty polski trzydziestoparolatek, który - m.in. ze względu na tzw. doświadczenia życiowe - za policją nie przepada, czyli jak ostatni cymbał. Ale nie zdziwiłbym się też, gdyby się okazało, że gliny odpowiedziały na rzeczone cymbalstwo jeszcze większym cymbalstwem.

Ale wiem jedno: nie tak powinien wyglądać Wipler po policyjnej interwencji, jak wyglądał.



 

 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy