Reklama

Reklama

"Zabójstwa w Kijowie to prowokacja"

Zdaniem prezydenta Petra Poroszenki zabójstwo dziennikarza Ołesia Buzyny i polityka Ołeha Kałasznikowa w Kijowie to prowokacja korzystna dla wrogów Ukrainy.

Szef państwa żąda od organów ścigania jak najszybszego przeprowadzenia śledztw. Ukraińcy powinni być informowani o ich przebiegu. Zdaniem Petra Poroszenki zabójstwa to prowokacje, mające na celu destabilizację sytuacji wewnętrznej i dyskredytację miejscowych polityków. 

Reklama

Wczoraj wieczorem zastrzelono polityka Partii Regionów, organizatora prorządowych protestów w czasie rewolucji, Ołeha Kałasznikowa, a dziś dziennikarza i publicystę Ołesia Buzynę, który nie ukrywał swoich prorosyjskich sympatii. 

- Jest to ta sama seria wydarzeń. Ich istota i znaczenie polityczne są zrozumiałe: to świadoma prowokacja, woda na młyn naszych wrogów, a jej celem jest destabilizacja sytuacji na Ukrainie i dyskredytacja wyboru politycznego ukraińskiego narodu - oświadczył Poroszenko cytowany w komunikacie prezydenckich służb prasowych.

Także ukraińscy eksperci Wadym Karasiow i Taras Berezowec są zdania, że Moskwa liczy na zaniepokojenie mieszkańców wschodu i południa Ukrainy, które może przerodzić się w protesty. Kreml chce pokazać, że "kijowska junta" zabija swoich wrogów. Zwracają uwagę, że pytanie o morderstwo Ołesia Buzyny nie zaskoczyło Władimira Putina w czasie konferencji, a rosyjski prezydent mówił tak, jakby miał wcześniej przygotowaną odpowiedź.

Buzyna, który do niedawna był redaktorem naczelnym należącego do oligarchy Rinata Achmetowa dziennika "Siegodnia", został zastrzelony w Kijowie w czwartek po południu. Ukraińskie media zwracają uwagę, że zaledwie kilka minut po informacji o zabiciu Buzyny jego śmierć skomentował prezydent Rosji Władimir Putin. Podczas dorocznej telekonferencji z obywatelami oświadczył, że nie jest to pierwsze zabójstwo polityczne na Ukrainie.

45-letni Buzyna został zastrzelony na podwórku przed domem, w którym mieszkał w Kijowie. Według milicji oddano do niego kilka strzałów z przejeżdżającego samochodu. 

Doradca ministra spraw wewnętrznych i deputowany do parlamentu ukraińskiego Anton Heraszczenko oświadczył, że Buzyna był świadkiem w śledztwie w sprawie tzw. antymajdanu. Były to organizowane i opłacane przez ekipę ówczesnego prezydenta Wiktora Janukowycza kontrprotesty przeciwko uczestnikom antyrządowych demonstracji na Ukrainie na przełomie lat 2013-2014.

Heraszczenko nie wykluczył, że śmierć Buzyny mogła być dziełem rosyjskich służb specjalnych i porównał ją z zamordowaniem dzień wcześniej byłego deputowanego Partii Regionów Janukowycza, Kałasznikowa, który także został zastrzelony.

- Te zabójstwa są do siebie podobne i nie wykluczam, że zostały zorganizowane przez rosyjskie służby specjalne dla stworzenia w Kijowie atmosfery terroru, histerii, że dzieje się to z ludźmi, którzy występowali przeciwko Majdanowi i nowym władzom - powiedział.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy