Reklama

Reklama

Ukraina w chaosie i strachu. A Rosja czeka

Rok po wyborze na urząd prezydenta Ukrainy Petra Poroszenki i pół roku po wyłonieniu nowego ukraińskiego rządu kraj ten pozostaje pogrążony w politycznym i gospodarczym chaosie - pisze w poniedziałek "New York Times".

Jak podkreśla amerykański dziennik, Ukraina stoi obecnie u progu bankructwa, a fala tajemniczych zabójstw oraz samobójstw polityków i dziennikarzy powiązanych z poprzednim reżimem zasiała strach w stolicy kraju. Ponadto na złą sytuację w kraju wpływa ciągła groźba wojny z Rosją oraz pęknięcia w proeuropejskiej koalicji, mającej większość w ukraińskim parlamencie.

"Ukraiński rząd jest tak słaby i kruchy, że nie jest w stanie przeprowadzić zmian niezbędnych do zbudowania jednolitego i niezależnego państwa" - powiedział cytowany w  artykule Bruce P. Jackson, szef amerykańskiej organizacji Project on Transitional Democracies (Projekt dla Demokracji Okresu Przejściowego).

Reklama

Zdaniem "NYT" oprócz mającej ogromne problemy ukraińskiej gospodarki oraz przedłużających się negocjacji z europejskimi wierzycielami, największym rozczarowaniem dla jeszcze rok temu protestujących na kijowskim Majdanie Ukraińców jest niewywiązanie się proeuropejskiego rządu i prezydenta z obietnicy położenia kresu wszechobecnej korupcji.

Pomimo powołania w ostatnim czasie Biura Antykorupcyjnego rząd premiera Arsenija Jaceniuka został posądzony o nierzetelność i brak konsekwencji w działaniu, o czym mają świadczyć choćby procesy byłych urzędników i dyrektorów przedsiębiorstw państwowych za rządów obalonego prezydenta Wiktora Janukowycza, które utknęły w martwym punkcie.

"Największym problemem w kraju jest to, że nie mamy realnie funkcjonującego wymiaru sprawiedliwości, nie mamy niezależnych sędziów, a wielu z obecnych to ludzie jeszcze z czasów Janukowycza. Taka sama sytuacja dotyczy prokuratorów" - uważa Jehor Sobolew, jeden z organizatorów zeszłorocznych protestów, a obecnie deputowany i przewodniczący komisji ds. walki z korupcją w Radzie Najwyższej Ukrainy.

Jak dodał, bardzo dużym problemem jest także to, że prezydent Poroszenko nie jest gotowy do rozprawienia się z tym chorym systemem.

Były ambasador USA w Moskwie, a obecnie profesor Uniwersytetu Stanforda Michael A. McFaul podkreśla, że ogólnego rozczarowania i frustracji należało się na Ukrainie spodziewać. Jak zaznaczył, zawsze w ocenie społeczeństwa to rząd będzie ponosił odpowiedzialność za zbyt wolne tempo przemian. Jednak - jak ocenił - patrząc na liczbę reform zapoczątkowanych w ostatnich 12 miesiącach przez rząd w Kijowie, można być pełnym nadziei na przyszłość, choć spraw do załatwienia pozostało bardzo wiele.

Dziennik podkreśla też, że sprawą nadrzędną dla ukraińskiego rządu jest wciąż konflikt na wschodzie Ukrainy i strach przed kolejną inwazją sił prorosyjskich, która według Kijowa może nastąpić w każdej chwili. Jednak zdaniem niektórych analityków takie prawdopodobieństwo jest obecnie niewielkie.

"Rosja po prostu oczekuje na kolejne wewnętrzne problemy Ukrainy, które odciągają ją od spraw na wschodzie kraju" - twierdzi Aleksander Baunow z centrum Carnegie w Moskwie. Jego zdaniem Putin będzie czekał, aż Ukraina sama stanie się na tyle słaba, aby móc to wykorzystać w nieodległej przyszłości.

Dowiedz się więcej na temat: Ukraina | The New York Times

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje