Reklama

Reklama

​"SB" o Ukrainie: Kraj, gdzie możliwe jest to, co niemożliwe

​Jako "kraj, gdzie możliwe jest to, co niemożliwe" określił dziś Ukrainę państwowy dziennik "SB. Biełaruś Siegodnia". Wysuwa on tezę , że Partia Regionów skończyła się jako siła polityczna, ale przegranymi jest też wielu inicjatorów rewolucji. Komentator gazety napisał, że ukraińska rewolucja pod względem rozmachu i skali następstw znacznie przewyższyła pomarańczową rewolucję i wydarzenia w tym kraju można w istocie nazwać zbrojnym powstaniem.

Jak ocenia, na taki rozwój sytuacji nie były gotowe "nawet UE i USA, konsekwentnie broniące interesów powstańców wobec oficjalnych władz". Wskazuje on, że podpisane 21 lutego porozumienie świadczy o tym, iż państwom Zachodu odpowiadał przewidziany w nim bieg wydarzeń: "nieuniknione, ale spokojne i całkowicie zgodne z prawem przekazanie władzy przez Janukowycza opozycji". Tymczasem nie odpowiadał on "tłumowi na placu".

"To dla majdanowców poważny problem"

Reklama

"Euromajdan gruntownie zmienił polityczny krajobraz Ukrainy. Z dużym prawdopodobieństwem można mówić o końcu Partii Regionów jako siły politycznej. Ucieczka z jej szeregów rozpoczęła się jeszcze przed ogłoszeniem przez powstańczą radę odsunięcia Janukowycza od władzy" - napisał komentator, oceniając, że nisza wyborcza południowo-wschodnich, głównie rosyjskojęzycznych obwodów jest teraz wolna i "jednym ze znaków zapytania w nowym rozdziale życia politycznego Ukrainy jest to, kto ją zajmie".

Według "SB. Biełaruś Siegodnia" te regiony nigdy nie akceptowały "agresywnego nacjonalizmu pochodzącego z zachodu Ukrainy", ale przy tym w całych dziejach niezależnej Ukrainy były one dość pasywne pod względem politycznym. "Jednakże wysunięcie się na polityczne proscenium w Kijowie skrajnych radykałów może sprzyjać pojawieniu się na południowym wschodzie bardziej radykalnych nastrojów i nurtów politycznych" - czytamy.

Komentator uważa, że także nowe władze w Kijowie żywią podobne obawy i "ustanowienie kontroli nad wschodnimi i południowymi regionami jest obecnie dla majdanowców najpoważniejszym problemem".

"Możliwe jest to, co niemożliwe"

Kardynalne zmiany zachodzą jednak także - zdaniem "SB. Biełaruś Siegodnia" - na scenie politycznej centrum i zachodu. "Wyraźnie przegrał Witalij Kliczko, który przed Euromajdanem wydawał się całkiem prawdopodobnym kandydatem na prezydenta. Majdan dowiódł jednak, że nie jest on w stanie kontrolować biegu wydarzeń" - ocenia.

Przegrała także - jak uważa komentator - partia Swoboda, która wcześniej była uważana za najważniejszą radykalną siłę polityczną. "Jednakże obecnie ich pozycje zostały w istocie zmiecione przez ultrasów z Prawego Sektora, którzy byli zasadniczą siłą bojową Majdanu i nie bez podstaw uważają siebie za głównych triumfatorów" - czytamy.

Autor komentarza twierdzi, że obok nich triumfuje także Julia Tymoszenko i bardzo możliwe, że między nimi nastąpi zasadnicze starcie o władzę, przy czym szanse byłej premier na wygraną ocenia jako duże.

"Ukraina jest jednak krajem, gdzie możliwe jest to, co niemożliwe, i najbliższa przyszłość może przynieść najbardziej nieprawdopodobne i nieoczekiwane niespodzianki. W każdym razie poprzedniej Ukrainy już na pewno nie będzie" - przeczytać można w zakończeniu. 

Dowiedz się więcej na temat: Ukraina | Kijów | Majdan | wybory prezydenckie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy