Reklama

Reklama

Rosyjskie media: Debalcewe podzieli los lotniska w Doniecku?

Debalcewe, gdzie w okrążeniu znalazło się do 8 tys. ukraińskich żołnierzy, może powtórzyć los lotniska w Doniecku, walki o które przekreśliły poprzedni rozejm w Donbasie zawarty w Mińsku we wrześniu 2014 roku - ostrzega dziennik "Kommiersant".

Rosyjska gazeta podaje, że sytuacja wokół tej miejscowości w obwodzie donieckim była w niedzielę głównym tematem rozmowy telefonicznej przywódców tzw. czwórki normandzkiej, tj. Rosji, Ukrainy, Francji i Niemiec. Według "Kommiersanta" sytuacja jest na tyle poważna, że Władimir Putin, Petro Poroszenko, Francois Hollande i Angela Merkel umówili się, że będą kontynuować swoją telekonferencję w poniedziałek.

Dziennik przypomina, że temat miasteczka Debalcewe był również jednym z głównych podczas ubiegłotygodniowych 16-godzinnych rozmów czwórki normandzkiej w Mińsku. "Putin przekonywał kolegów, że ukraińskie wojska wokół tej miejscowości znalazły się w okrążeniu sił pospolitego ruszenia (separatystów), podczas gdy Poroszenko twierdził, że debalcewskiego kotła nie ma; że znajdujące się tam siły utrzymują kontakt z wielką ziemią i że przy wytyczaniu linii demarkacyjnej trzeba to mieć na uwadze" - przekazuje "Kommiersant".

Reklama

Gazeta podkreśla, że spory te nie ustały po wejściu w życie rozejmu o północy z soboty na niedzielę. "Władze (samozwańczej) Donieckiej Republiki Ludowej (DRL) początkowo ogłosiły, że wstrzymanie ognia dotyczy wszystkich odcinków frontu z wyjątkiem Debalcewe, gdyż miejscowość ta znajduje się wewnątrz kontrolowanego przez pospolite ruszenie terytorium. W niedzielę wieczorem lider DRL Ołeksandr Zacharczenko zgodził się z tym, że rozejm obejmuje także Debalcewe, jednak zażądał, by siły ukraińskie opuściły ten rejon bez broni i sprzętu" - relacjonuje "Kommiersant".

Dziennik informuje, że władze Ukrainy kategorycznie odrzucają takie podejście. "Kijów argumentuje, że linie komunikacyjne z Debalcewe nie zostały przerwane, w związku z czym tamtejszy garnizon powinien otrzymywać zaopatrzenie, amunicje i posiłki bez żadnych przeszkód ze strony sił DRL. Taki punkt widzenia Poroszenko przedstawił nie tylko członkom czwórki normandzkiej, ale też prezydentowi USA Barackowi Obamie i premierowi Wielkiej Brytanii Davidowi Cameronowi, z którymi w niedzielę również rozmawiał przez telefon" - podaje "Kommiersant".

Zagrożenie dla rozejmu?

"Spór wokół Debalcewe może podważyć i tak kruchy rozejm - tak, jak poprzednie zawieszenie ognia zostało zerwane w wyniku walk o lotnisko w Doniecku. Ukraina określa Debalcewe jako przyczółek, druga strona - jako kocioł. Różnica w interpretacji nie jest przypadkowa" - cytuje dziennik kijowskiego politologa Dmytro Dżanhirowa.

"Kommiersant" zaznacza, że "to właśnie konfrontacja wokół donieckiego lotniska była jednym z powodów wznowienia działań bojowych po wynegocjowanym we wrześniu zeszłego roku pierwszym rozejmie mińskim".

Cytowany przez inną opiniotwórczą gazetę rosyjską, "Wiedomosti", analityk wojskowy pułkownik Wiktor Murachowski określił sytuację z siłami ukraińskimi w Debalcewe jako "główną minę pod rozejmem". Ekspert zauważył, że "droga Artemiwsk-Debalcewe została przez powstańców prawdopodobnie zablokowana i zaminowana, a drogi objazdowe mogą być ostrzeliwane z czołgów, o wycofaniu których w porozumieniach mińskich się nie mówi".

Politolog Aleksiej Makarkin, którego opinię przytaczają "Nowyje Izwiestija", ocenia, że "nawet jeśli w najbliższych dwóch dniach w Donbasie będzie panowała cisza, sytuacja może eksplodować w dowolnym momencie". "Najpilniejszym problemem politycznym jest kocioł w Debalcewe, gdzie okrążono kilka tysięcy ukraińskich wojskowych. Jeśli kierować się literą porozumień mińskich, to nie jest jasne, jak należy z nimi postąpić. Czy mają zostać, czy powinni się poddać? Odpowiedzi na te pytania w porozumieniach nie ma" - zaznaczył Makarkin.

Dlaczego Debalcewe jest tak ważne?

Debalcewe od początku jest jednym z najbardziej zapalnych punktów w konflikcie na wschodzie Ukrainy. Jego znaczenie strategiczne wynika z faktu, że łączy trasę kolejową i główną drogę między Donieckiem i Ługańskiem.

Jako "pospolite ruszenie" w Rosji określa się prorosyjskich separatystów walczących na wschodzie Ukrainy z ukraińskimi siłami rządowymi.

W czwartek, po 16 godzinach rozmów w Mińsku, Putin, Poroszenko, Hollande i Merkel wynegocjowali porozumienie o uregulowaniu trwającego od kwietnia 2014 roku konfliktu w Donbasie. Dokument został podpisany przez członków grupy kontaktowej OBWE-Ukraina-Rosja oraz przedstawicieli separatystów. Przewiduje on m.in. zawieszenie broni między siłami ukraińskimi i rebeliantami, a następnie wycofanie ciężkiego uzbrojenia ze strefy walk i utworzenie strefy buforowej szerokości od 50 do 70 km; siły zbrojne obu stron konfliktu mają opuścić tę strefę w ciągu 14 dni.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje