Reklama

Reklama

Przetrzymywany dziennikarz o donieckich separatystach: Kradną telefony, torturują, nie mają co jeść

"Separatystów łatwo wykończyć. Są zdemoralizowani i nie wiedzą, co robić. Nie widzą też celu. Doniecka Republika Ludowa, dla której żyją głodni i za którą umierają, istnieje tylko w obrębie okupowanych budynków administracji" - twierdzi przetrzymywany przez trzy tygodnie w Doniecku ukraiński dziennikarz Serhij Szapowal w rozmowie z ukraińskim portalem inforesist.org.

Szapowal został zatrzymany 26 kwietnia, gdy próbował jako ochotnik dołączyć do jednej z bojówek. Mówi, że chciał napisać reportaż o osobach sprzyjających separatystom.

Reklama

Według jego relacji był torturowany w siedzibie jednej z lokalnych gazet. Gdy zakończono "przesłuchanie", wykonane między innymi z użyciem paralizatora, rosyjscy dziennikarze nagrali na tle rosyjskiej flagi jego oświadczenie  informujące, że jest w Słowiańsku i nic mu się nie dzieje. Miał czytać tekst z podanej mu kartki.

W ten sposób przeżył u separatystów trzy tygodnie, aż został odwieziony na lotnisko i wypuszczony.

Zdaniem Szapowala separatyści z Donbasu mogą liczyć na znacznie mniejsze wsparcie społeczne niż majdanowcy w Kijowie. 100 metrów od okupowanego budynku administracji zdejmują opaski św. Jerzego i wtapiają się w tłum, bo boją się "faszystów".

"Na Majdanie były setki ludzi przygotowujących dla protestujących kanapki, a separatyści robią je sobie sami. Słyszałem też ogłoszenie, że poszukują kobiet do gotowania obiadów" - mówi Szapowal w rozmowie z inforesist.org. Miasteczko namiotowe to w rzeczywistości "dwa albo trzy namioty", a na scenie, przygotowanej na wzór tętniącej życiem sceny na Placu Niepodległości, według jego relacji mało kto w ogóle przemawia, czasem tylko ktoś zaśpiewa tylko jakąś radziecką piosenkę. Ludzi na manifestacje przychodzi natomiast z tygodnia na tydzień co raz mniej, nawet w weekendy.

Nocne patrole, które mają służyć zapewnieniu porządku, służą także do drobnych rozbojów - twierdzi Szapalow, przywołując podsłuchane poranne rozmowy separatystów o tym, kto z nich ukradł lepszy telefon. Parking przed budynkiem administracji jest natomiast według niego zapełniony przez kradzione samochody.

Problemem jego zdaniem może być jednak to, że separatyści są poważnie uzbrojeni, a do tego w budynku dalej są przetrzymywane osoby. "Słyszałem płacz, widziałem ludzi w workach na głowie prowadzonych korytarzem" - opowiada Szapowal w rozmowie z inforesist.org.

"Ktokolwiek jest zatrzymany, oskarża się go o bycie członkiem Prawego Sektora. To jest ich zbiorowa paranoja. Cokolwiek złego się stanie, to Prawy Sektor. Oglądają rosyjską telewizję, która nawet Gwardię Narodową nazywa Prawym Sektorem" - stwierdza.

Rozmowa z przetrzymywanym dziennikarzem na stronach inforesist.org (jęz. angielski)

Dowiedz się więcej na temat: Ukraina | Doniecka Republika Ludowa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje