Reklama

Reklama

"Można wykluczyć przesunięcie na stałe jednostek lądowych do Polski"

Większa obecność sił NATO na wschodnich rubieżach sojuszu, jaką zdeklarował w środę sekretarz generalny NATO, może oznaczać stałe dyżury AWACS-ów, częstsze ćwiczenia, ulokowanie baz sprzętu - oceniają eksperci.

"Trudno spekulować. Prawie na pewno można wykluczyć, choćby ze względu na różnice zdań w sojuszu, przesunięcie na stałe jednostek lądowych do Polski. Natomiast mam nadzieję, że ziści się idea, by w Polsce ulokować stałe składy materiału i sprzętu, by w razie zagrożenia można było przerzucić tylko personel" - powiedział były minister obrony, przewodniczący Rady Wykonawczej Stowarzyszenia Euro-Atlantyckiego Janusz Onyszkiewicz.

Jego zdaniem niewykluczone, że jakaś część amerykańskich sił lotniczych zostanie przeniesiona do Polski, możliwa jest zwiększona obecność samolotów NATO w ramach rotacyjnych dyżurów nad państwami bałtyckimi i stałe dyżury samolotów wczesnego ostrzegania nad Polską i tymi krajami.

Reklama

Zdaniem redaktora naczelnego "Nowej Techniki Wojskowej" Andrzeja Kińskiego "najtrudniej spekulować, co oznacza, że pojawią się wojska na lądzie, chyba, że chodzi o komponent przeciwlotniczy". "Najprościej osiągnąć to, co zapowiedział sekretarz generalny, za pomocą zintensyfikowania międzynarodowych ćwiczeń na wschodniej rubieży NATO" - ocenił Kiński.

Jego zdaniem mogłyby to być np. wspólne ćwiczenia z udziałem okrętów niemieckich, holenderskich, duńskich i francuskich, z wykorzystaniem baz w Polsce i na Litwie. "Jeśli chodzi o komponent lotniczy, wiadomo, że rozszerzona ma być misja Air Policing nad krajami bałtyckimi" - przypomniał Kiński.

Zdaniem wydawcy miesięcznika "Raport" Wojciecha Łuczaka zapowiedź sekretarza generalnego "dla nas konkretnie oznacza intensyfikację lotów nad naszym krajem natowskich E-3A (samolotów systemu AWACS - PAP), zarejestrowanych w Luksemburgu, a obsługiwanych przez międzynarodowe załogi państw NATO z bazy Geilenkirchen na pograniczu RFN i Holandii". "Samoloty będą krążyć, zataczając wielkie ósemki nad naszym obszarem i oceniać sytuację powietrzną i na ziemi przy naszych granicach. Będą także zaopatrywane w powietrzu w paliwo nad Polską" - przewiduje Łuczak.

Łuczak podkreślił, że z deklaracjami politycznymi w NATO wiąże się planowanie wojskowe, aby "nie skończyło się na poziomie werbalnym" - wojskowi planiści rozważają, gdzie pojazdy będą tankowane, gdzie zostaną zakwaterowane załogi, ile będzie trzeba personelu technicznego.

Sekretarz generalny NATO Anders Fogh Rasmussen poinformował, że sojusz uzgodnił pakiet działań militarnych, aby wzmocnić obronę swoich członków na wschodzie w związku z kryzysem ukraińskim. "Będziemy mieć więcej samolotów w powietrzu, więcej statków na wodach i większą gotowość na lądzie" - oświadczył. Zapowiedział więcej godzin w powietrzu w ramach misji nad krajami bałtyckimi, rozmieszczenie okrętów krajów NATO na Morzu Bałtyckim, we wschodniej części Morza Śródziemnego oraz w innych rejonach, jeśli będzie to konieczne.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje