Reklama

Reklama

​Kuczma: Nawoływanie do federalizacji Ukrainy to droga do jej rozpadu

Nawoływanie do federalizacji Ukrainy to droga do "pełzającego" demontażu państwa - uważa jego prezydent w latach 1994-2005 Leonid Kuczma. Opinie na ten temat zawarł w książce "Ukraina to nie Rosja", której fragment opublikowała w piątek gazeta "Hołos Ukrainy".

"Gdy Moskwa apeluje o przekształcenie Ukrainy w federację, jest w pełni oczywiste, że celem tego nie jest pomyślność czy interesy naszego narodu, lecz zapoczątkowanie rozpadu Ukrainy, zamiana jej w niezdolne do działania, amorficzne państwo. To, czego wprost nie mówią stateczni politycy Rosji, artykułowali ludzie pokroju (Władimira) Żyrinowskiego: dokonać podziału Ukrainy, Galicję oddać Polsce, Zakarpacie - Węgrom, Czerniowce i Bukowinę - Rumunii, tzw. Noworosję - Moskwie. I rzeczywiście przekształcenie Ukrainy w federację to pierwszy krok do zrealizowania właśnie takiego scenariusza" - napisał Kuczma w nowym wydaniu książki.

Reklama

Dlatego też - jego zdaniem - federalizacja Ukrainy jest niedopuszczalna. Kuczma przywołuje tu przykład samej Rosji. Przypomina, że po rewolucji roku 1917 bolszewicy utworzyli ZSRR, zmienili Rosję w federację złożoną z dziesiątków autonomicznych republik, obwodów i okręgów, jednak po niewielu latach eksperymentów z realną autonomią regionów w latach 20. "śrubę dokręcono". "Co najmniej od roku 1929 do 1989 Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich był - wbrew nazwie - nie tylko państwem unitarnym, lecz unitarnym do potęgi" - pisze Kuczma.

Były prezydent zauważa, że w latach 90. minionego wieku, gdy ówczesny prezydent Rosji Borys Jelcyn obiecał wszystkim autonomiom "tyle suwerenności, ile zdołają unieść", Federacja Rosyjska rzeczywiście stała się prawdziwą federacją. "Rezultat nie dał na siebie długo czekać; państwo znalazło się na skraju rozpadu" - podkreślił Kuczma.

"Po dojściu do władzy Władimir Putin zaczął redukować rosyjską +federacyjność+ i pomyślnie zakończył ten proces do roku 2005, gdy po akcie terroru w Biesłanie zniesiono bezpośrednie wybory szefów regionów. Współczesna Rosja jest federacją jedynie z nazwy. Faktycznie jest państwem unitarnym z twardą władzą" - pisze Kuczma. Zaznacza, że obecnie w Rosji nawet apele o oddzielenie się jakiegoś regionu są karalne.

Były ukraiński prezydent jest przekonany, że kamieniem węgielnym istnienia dowolnego państwa, a tym bardziej Ukrainy, która odzyskała niepodległość po ponad trzech wiekach w składzie imperium, jest tożsamość narodowa.

"Powinniśmy formować i umacniać ukraińską obywatelską nację" - twierdzi Kuczma. Uważa, że wszyscy obywatele, czy w Ługańsku czy we Lwowie, powinni uważać się za Ukraińców, a dopiero w drugiej kolejności za "zachodniaków", "ludzi donieckich", "Europejczyków" czy "Ziemian". "Nasze zadanie to uratować i zbudować wspólną prosperującą Ukrainę. Dlatego też federalizacja nie jest naszą drogą" - napisał Kuczma w swej książce. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje