Reklama

Reklama

"Istnieje ryzyko, że rozkręci się spirala przemocy na Ukrainie"

Wysłanniczka OBWE na Ukrainę Heidi Tagliavini ​ocenia, że sytuacja na Ukrainie daleka jest od stabilizacji, choć są oznaki deeskalacji konfliktu. Tagliavini ostrzega jednak, że nadal istnieje jednak ryzyko, że rozkręci się "spirala przemocy".

Jeśli obydwie strony konfliktu nie podejmą poważnych wysiłków na rzecz wdrożenia ustaleń z Mińska dotyczących zawieszenia broni, "nadal istnieć będzie ryzyko nowej eskalacji konfliktu" - oświadczyła Tagliavini.

Reklama

Jeśli jednak potwierdzą się doniesienia o zaprzestaniu walk, priorytetem stanie się dostarczenie pomocy humanitarnej ludności cywilnej na obszarach objętych konfliktem - dodała Tagliavini. Poprosiła w związku z tym o wysłanie na wschodnią Ukrainę specjalnej misji Międzynarodowego Czerwonego Krzyża oraz ONZ, aby ocenić sytuację i potrzeby mieszkańców tego regionu.

Podkreśliła też, że równie pilne będzie oczyszczenie tych ziem z min oraz wszelkiej amunicji, która stanowi zagrożenie dla tamtejszej ludności.

Szef misji OBWE na wschodniej Ukrainie Ertugrul Apakan przypomniał członkom RB ONZ, że obserwatorzy nadal nie mają możliwości zweryfikowania doniesień o wycofaniu ciężkiego uzbrojenia przez strony konfliktu.

Jeśli misja, która liczy obecnie 450 obserwatorów, chce spełnić swą rolę, to musi otrzymać "dodatkowe wsparcie technologiczne (...), w tym sporą liczbę dronów" oraz wyposażenie wywiadowcze ze wsparciem satelitarnym - powiedział Apakan.

Po konsultacjach z misją OBWE Rada Bezpieczeństwa rozpoczęła obrady przy drzwiach zamkniętych na temat sytuacji na Ukrainie. AFP przypomina, że RB odbyła już około 30 takich posiedzeń, które w znacznej części okazały się zupełnie bezowocne z powodu sprzeciwów Rosji, blokującej wszelkie inicjatywy innych członków Rady.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje