Reklama

Reklama

Ekspert: Rozpad Ukrainy skutkowałby zgubną konfrontacją Rosji i Zachodu

Jeśli Ukraina się rozpadnie, to Rosja i Zachód wpadną w spiralę konfrontacji, w której obie strony będą przegrane - twierdzi rosyjski politolog Dmitrij Trienin na łamach środowego "Financial Timesa". Jego zdaniem Rosja i USA uznają Ukrainę za obszar rywalizacji.

Trienin, który kieruje moskiewskim ośrodkiem analitycznym Carnegie, argumentuje, że Zachód myli się podejrzewając, że Rosja chce powtórzyć na wschodniej Ukrainie scenariusz krymski.

Reklama

"Kreml często jest oskarżany o podsycanie niestabilności na Ukrainie, jako pretekstu do inwazji. W istocie głównym celem Rosji jest wspomożenie rusofilskiego południowego wschodu (Ukrainy) w umocnieniu się i stworzeniu nowej politycznej równowagi wewnątrz Ukrainy"- donosi analityk.

Zauważa, że w odróżnieniu od Krymu na wschodzie Ukrainy "etniczni Rosjanie nie stanowią większości i zupełnie brakuje tam  (...) poczucia lojalności i związku z państwem rosyjskim".

Zdaniem Trienina sposób myślenia prezydenta Rosji Władimira Putina jest następujący: "głównymi podmiotami w polityce globalnej są cywilizacje. Niekiedy wchodzą one w sojusze, niekiedy się zderzają. Państwo rosyjskie jest nierozerwalnie związane z cywilizacją rosyjską. (Putin) postrzega Rosjan, Białorusinów i Ukraińców jako jeden naród".

"Według Putina naturalna granica między cywilizacją rosyjską i zachodnioeuropejską przebiega wzdłuż zachodnich granic Białorusi i Federacji Rosyjskiej. Ukraina jest jednakże krajem rozszczepionym, rozdartym między Rosją a Europą. Może być podzielona lub - co lepsze - zneutralizowana, stając się buforem czy mostem między Rosją a Zachodem" - napisał Trienin.

Jego zdaniem "USA widzą świat przez podobne okulary". W ich ocenie "zgoda na to, by Kijów wpadł w orbitę Moskwy oznaczałaby odrodzenie się imperium rosyjskiego. Ukraina jako kraj ciążący ku Zachodowi i kwitnący gospodarczo (...) osłabiłaby rosyjską autokrację".

O samej Ukrainie Trienin pisze, że "jest dużym i skomplikowanym krajem", zaś "Ukraińcy nie są Rosjanami (...) nie są 'jednym narodem', nawet pomiędzy sobą". "Jednak i nie wszyscy z nich, którzy odrzucają wąską wersję ukraińskiego nacjonalizmu, są agentami Rosji" - dodaje.

Ekspert zauważa też, że ostatnie działania władz rosyjskich "wyzwoliły historyczną paranoję w Europie Wschodniej", odnowiły "klisze ideologiczne z czasów walki z komunizmem radzieckim" i podsyciły "dawne obawy, że Zachód zawsze będzie próbował powstrzymać Rosję".

"Jeśli pozwoli się na rozpad Ukrainy, lub się go wywoła, Rosja i Zachód wpadną w spiralę konfrontacji, z której obie strony wyjdą przegrane. Obie strony potrzebują utrzymania Ukrainy jako całości. Nie mogą pozwolić na to, by zderzenie cywilizacji stało się samorealizującą się wizją" - konkluduje Trienin.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne