Reklama

Reklama

Wlk.Bryt.: Gdzie jest Cameron w rozmowach ws. Ukrainy?

Londyn nie bierze udziału w nowej inicjatywie pokojowej w konflikcie ukraińskim, ale rzecznik Downing Street odrzucił krytykę, że stoi na uboczu w najważniejszej dziś dla Europy sprawie. Taki zarzut wysunął były zastępca dowódcy sił NATO w Europie generał Sir Richard Shirreff.

"Gdzie jest Cameron? Stał się najwyraźniej pionkiem. Nikt się na niego nie ogląda. Przestał się liczyć w polityce międzynarodowej w najpoważniejszym kryzysie w Europie od 50 lat" - cytuje go dziennik "The Times".

Generał Shirreff dodał potem w rozmowie z BBC: "Wielka Brytania jest ważnym członkiem NATO i Unii Europejskiej, Rady Bezpieczeństwa ONZ i grupy G8. I to niefortunne, że brytyjski premier wydaje się nie wnosić niczego do prób rozwiązania tego kryzysu".

Opozycyjna Partia Pracy podchwyciła te uwagi generała Shirreffa jako "poważne potępienie rządu" i wskazała, że nikt nie zaprosił Davida Camerona, by brał udział w rozmowach w Kijowie i Moskwie. Rzecznik Dowing Street odparł, że Londyn odegrał wielką rolę we wprowadzeniu unijnych sankcji przeciw Rosji po aneksji Krymu i wybuchu walk na wschodzie Ukrainy.

Reklama

Dodał też, że format konsultacji Angeli Merkel i Francois Hollande'a z prezydentami Petrem Poroszenką i Władimirem Putinem to tak zwany "kwartet normandzki" - sformowany jeszcze w czerwcu zeszłego roku podczas obchodów 70. rocznicy lądowania aliantów w Europie.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy