Reklama

Reklama

Władze Krymu: Możemy przyjąć obserwatorów, ale nie prowokatorów

Samozwańcze, prorosyjskie władze Autonomicznej Republiki Krymu gotowe są wpuścić na swe terytorium obserwatorów międzynarodowych, lecz nie prowokatorów - oświadczył w poniedziałek wicepremier Autonomii Rustam Temirgalijew.

W jego ocenie obserwatorzy Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE), którzy od wielu dni nie mogą przedostać się na kontrolowany przez Rosję półwysep, nie dysponują odpowiednimi dla ich misji dokumentami, a w jej składzie dominują członkowie państw NATO.

Reklama

 - Składała się ona wyłącznie z wojskowych doradców krajów NATO. Doradców wojskowych nie potrzebujemy, ale gotowi jesteśmy przyjąć obserwatorów międzynarodowych, którzy będą uczciwie wypełniali swą misję - powiedział w rozmowie z agencją Interfax-Ukraina.

- Jesteśmy otwarci na międzynarodowych obserwatorów, ale tylko tych prawdziwych, którzy nie jadą do nas, by urządzać tu prowokacje, lecz pilnować porządku podczas referendum. Jesteśmy gotowi przyjąć misję OBWE pod warunkiem, że będzie ona miała odpowiedni mandat i potwierdzające to dokumenty - podkreślił Temirgalijew.

Po raz ostatni wysłannicy OBWE próbowali rozpocząć misję na Krymie w sobotę. Podczas próby przedostania się na półwysep grupa międzynarodowych obserwatorów została zatrzymana przez uzbrojonych mężczyzn; padły strzały ostrzegawcze. Według napastników obserwatorzy nie mają pozwolenia na wjazd na półwysep.

Dowiedz się więcej na temat: Rosja | Krym

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje