Reklama

Reklama

Wellmann ujawnia: Toczą się zakulisowe rozmowy z Moskwą

- Ten konflikt musi się zakończyć przyjęciem rozwiązania politycznego. Propozycje leżą na stole. Byłyby one korzystne także dla Rosji. Na początek Moskwa musi jednak zaprzestać agresji na Ukrainie i uznać integralność terytorialną tego kraju. Dotychczas nic nie wskazuje jednak, by Rosjanie byli gotowi do takich rozmów - ocenia wpływowy poseł niemieckiej CDU Karl-Georg Wellmann

Wellmann jest członkiem komisji spraw zagranicznych Bundestagu.  W ostatnim czasie jest politykiem, wypowiadającym się często w imieniu swej partii na temat Ukrainy.

Reklama

Poseł CDU przyznał, że Putin znalazł się w trudnym położeniu. - Rosyjska propaganda rozkręciła się. Mowa jest o faszystowskiej juncie w Kijowie. Odwołanie tego, by powiedzieć: "zawieramy pokój" jest trudne - przypomniał Wellmann. Ale to jest konieczne, nie ma innego wyjścia - zastrzegł.

"Putin mógłby uratować twarz"

Jego zdaniem, Putin mógłby uratować twarz, zapewniając swemu krajowi korzyści, w tym strefę wolnego handlu z UE. Zachód byłby gotowy do rozmów na ten temat - uważa niemiecki chadek. Warunkiem jest jednak zaprzestanie agresji i udział  w stabilizacji Ukrainy. Wellmann potwierdził pośrednio, że toczą się zakulisowe rozmowy z Moskwą. - Negocjacje - to za dużo powiedziane. Ten i ów dysponuje kanałami do rozmów. Można o tym wiedzieć, ale nie powinno się o tym (publicznie) mówić - powiedział poseł CDU.

Wellmann podkreślił, że Rosja jest największym państwem w sąsiedztwie Niemiec na Wschodzie.  - To się nie zmieni. Rosjanie są i pozostaną - zauważył. Jego zdaniem Europa byłaby "kompletna" tylko z Rosją - z jej "zasobami surowców i potencjałem ludzkim". Warunkiem są jednak "rozsądni partnerzy do rozmów".

Według Wellmanna Putin działał dotychczas "irracjonalnie, przeciwko własnym interesom". - Sprawił, że Zachód zjednoczył się, że doszło do reanimowania NATO  i relacje transatlantyckich - powiedział. - Putin musi zejść z palmy na ziemię. Chcemy mu w tym pomóc  - powiedział polityk CDU, przypominając, że kanclerz Angela Merkel i szef MSZ Frank-Walter Steinmeier próbowali to zrobić, "aż  do granicy wyrzeczenia się siebie", jednak nie odnieśli sukcesu.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy