Reklama

Reklama

Walki na Ukrainie. Rosyjskie czołgi przekroczyły granicę

Ponad 20 rosyjskich czołgów, 10 wyrzutni rakietowych i autobusy z bojownikami przekroczyły granicę z Ukrainą i skierowały się do Nowoazowska – poinformował Andrij Łysenko z Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy. W ciągu minionej doby na wschodzie kraju zginęło dwóch ukraińskich żołnierzy, a trzech zostało rannych. Walki trwają koło Mariupola i Doniecka.

Nowoazowsk w obwodzie donieckim jest kontrolowany przez separatystów i leży na wschód od strategicznego miasta portowego Mariupol będącego w rękach sił rządowych.

"W ostatnich dniach prześledzono, że mimo mińskiego porozumienia (o zawieszeniu broni), sprzęt wojskowy i amunicja trafia z Rosji na Ukrainę" - powiedział rzecznik RBNiO na briefingu transmitowanym przez telewizję. "Ponad 20 czołgów, 10 samobieżnych wyrzutni rakietowych i 15 ciężarówek pojechało w kierunku Nowoazowska" - powiedział Łysenko. Dodał, że namierzono też w rejonie przekraczające granicę autobusy z bojownikami z Rosji.

Reklama

Jeden z rzeczników operacji zbrojnej wymierzonej w rebeliantów Anatolij Stelmach poinformował w czwartek, że prorosyjscy separatyści zaatakowali tego dnia pozycje sił rządowych Ukrainy w okolicach wsi Szyrokyne w pobliżu Mariupola nad Morzem Azowskim w obwodzie donieckim. Według przedstawicieli władz ukraińskich separatyści chcą opanować drogę do Mariupola i na Krym.

Władze Ukrainy zabiegają o skierowanie na wschód kraju misji policyjnej Unii Europejskiej, działającej na podstawie decyzji Rady Bezpieczeństwa ONZ. Ukraińcy chcą, by prócz monitorowania linii walk z separatystami misja ta obserwowała kontrolowane przez separatystów odcinki granicy z Rosją.

Debalcewe zdobyli zawodowi żołnierze z Rosji

W ciągu minionej doby na wschodzie Ukrainy zginęło dwóch ukraińskich żołnierzy, a trzech zostało rannych. Walki trwają koło Mariupola i Doniecka.

Sztab poinformował też, że w czasie ewakuacji wojsk z Debalcewe Ukraińcy wyprowadzili niemal cały ciężki sprzęt wojskowy. To, czego nie byli w stanie wywieźć, zniszczyli. Do niewoli dostało się 110 żołnierzy, jeszcze wczoraj ta liczba była mniejsza i wynosiła 90.

Za zaginionych uznaje się 51 osób. Trwają poszukiwania, w których biorą udział nie tylko wojskowi, ale też OBWE i organizacje pozarządowe.

Tymczasem, jak pisze moskiewski "Kommersant", Debalcewe zdobywali profesjonalni rosyjscy wojskowi. Dziennik twierdzi, że jest to typowa praktyka w czasie wojny w Zagłębiu Donieckim.

W operacjach biorą udział zawodowi żołnierze z Rosji, którzy później przekazują zdobyte miasto, czy posterunek miejscowym bojówkarzom. Dopiero wtedy zapraszani są rosyjscy dziennikarze, którzy opowiadają, że na Ukrainie trwa "wojna domowa", w której sukcesy odnoszą "powstańcy".

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje