Reklama

Reklama

Ukraińskie media: Podejrzani o pacyfikację Majdanu wskazują na górę

Wskazówki do brutalnego rozpędzenia 30 listopada studentów zebranych na demonstracji zwolenników integracji Ukrainy z UE na Majdanie Niepodległości w Kijowie płynęły od sekretarza Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Andrija Klujewa - podaje "Dzerkało Tyżnia" (DT.UA).

Ukazujący się w Kijowie opiniotwórczy tygodnik zamieścił tę informację w sobotę wieczorem na swej stronie internetowej, powołując się na własne źródła. W tle tych wydarzeń znajduje się wyśmiewana przez Ukraińców noworoczna choinka władz.

Reklama

Nazwisko Klujewa jako inicjatora ataku milicji na studentów miał wymienić podczas przesłuchania w prokuraturze szef kijowskiej administracji miejskiej Ołeksandr Popow.

"Według źródła DT.UA Popow poinformował śledztwo, że 29 listopada rano zadzwonił do niego () Klujew, który interesował się stopniem gotowości (do noworocznych świąt) choinki, która powinna być zmontowana na Majdanie Niepodległości. Popow poinformował go, że wszystko idzie zgodnie z planem. Klujew zażądał, by choinka stanęła już dziś i przekazał Popowowi, że wszystkich dalszych wskazówek będzie mu udzielał zastępca sekretarza RBNiO Wołodymyr Siwkowycz" - czytamy.

W sobotę Siwkowycz, b. szef kijowskiej milicji Wałerij Koriak oraz Popow zostali uznani przez prokuraturę za podejrzanych w śledztwie o przekroczenie kompetencji w związku z dokonanym 29 listopada atakiem milicji na Majdan Niepodległości. Zdaniem śledczych naciskali oni na użycie siły wobec protestujących. Prokurator generalny Wiktor Pszonka oświadczył, że wszyscy trzej zostaną objęci w najbliższym czasie aresztem domowym.

DT.UA pisze, że 29 listopada wieczorem Klujew po raz kolejny zadzwonił do Popowa z pytaniem, "czy wydano wszystkie rozkazy dotyczące montażu choinki". Przed godziną 4 (30 listopada) Siwkowycz (którego poleceń miał słuchać Popow) wydał rozkaz: "pora przygotować sprzęt (potrzebny do zmontowania choinki) do wwiezienia" na Majdan.

30 listopada o godz. 4.30 rano (3.30 czasu polskiego) oddziały specjalne milicji Berkut rozproszyły przy użyciu pałek i gazu łzawiącego uczestników antyrządowej demonstracji w centrum Kijowa, która domagała się natychmiastowego podpisania umowy stowarzyszeniowej z UE.  Znajdowali się tam przede wszystkim studenci stołecznych uczelni. Milicja tłumaczyła, że protest zlikwidowano, gdyż jego uczestnicy przeszkadzali służbom komunalnym w przygotowaniach do świąt.

Pobito wówczas kilkadziesiąt osób, w tym dwóch obywateli Polski. Tego samego dnia późnym popołudniem w Kijowie ponownie zebrały się tłumy, które dotychczasowe hasła integracji europejskiej zastąpiły postulatami zmiany władz z prezydentem na czele. Protesty w stolicy Ukrainy trwają do dziś.

Także do dziś na Majdanie Niepodległości w Kijowie stoi - nieprzystrojony wbrew zamierzeniom kijowskiego ratusza - metalowy szkielet choinki. Zdobią go wykonane własnoręcznie hasła zwolenników zbliżenia Ukrainy z UE, portret znajdującej się w więzieniu byłej premier Julii Tymoszenko, ukraińskie flagi i apel: "Ukraina to Europa!". Ukraińcy mówią, że jest to najpiękniejsza choinka noworoczna w świecie.

W piątek w Kijowie odbył się okrągły stół przedstawicieli władz z opozycją, w którym uczestniczył prezydent Wiktor Janukowycz. Zaproponował on, by uczestnicy zamieszek 30 listopada zatrzymani podczas ataku Berkuta zostali objęci amnestią. Szef państwa dał do zrozumienia, że nie ugnie się przed postulatami opozycji, domagającej się podpisania umowy stowarzyszeniowej Ukrainy z UE oraz dymisji rządu premiera Mykoły Azarowa.

Z Kijowa Jarosław Junko

Dowiedz się więcej na temat: Ukraina | Majdan Niepodległości | zamieszki

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy