Reklama

Reklama

Ukraina: Wszystkie ciężarówki tzw. konwoju humanitarnego przyjechały do Ługańska

Wszystkie samochody ciężarowe z konwoju nazywanego rosyjską pomocą humanitarną dotarły do Ługańska - poinformowała w piątek ITAR-TASS, powołując się na przedstawiciela władz miasta kontrolowanego przez separatystów.

- Teraz rozpoczął się rozładunek pomocy, która następnie zostanie rozdzielona wśród mieszkańców - powiedział. Nie wykluczył, że cześć pomocy zostanie przewieziona do Donieckiej Republiki Ludowej (DRL) - tak separatyści nazywają obwód doniecki.

Reklama

ITAR-TASS pisze, że w piątek kolumna złożona z 262 kamazów, która przez tydzień stała na granicy rosyjsko-ukraińskiej, ruszyła do Ługańska, dokąd dostarczyła niemal 2 tys. ton artykułów spożywczych, wody, produktów dla dzieci i medykamentów.

Wcześniej rosyjski MSZ oświadczył, że Moskwa podjęła decyzję o rozpoczęciu dostawy pomocy humanitarnej na wschodnią Ukrainę. "Wszelkie preteksty do odraczania dostaw pomocy dla ludzi w rejonie katastrofy humanitarnej wyczerpały się" - podkreślono w MSZ Rosji.

Władze Ukrainy nazwały "wtargnięciem" jednostronną decyzję Moskwy o skierowaniu konwoju na terytorium Ukrainy bez zgody Kijowa i udziału Międzynarodowego Komitetu Czerwonego Krzyża. Za jawne naruszenie przez Rosję granicy Ukrainy, prawa międzynarodowego, międzynarodowych zobowiązań Moskwę skrytykowały: NATO, Unia Europejska, USA.

Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko zwrócił się do Rosji z apelem o przestrzeganie prawa i wyraził nadzieję, że wysłany przez nią konwój pozostanie bezpieczny. Ocenił, że działania Rosji są "rażącym naruszeniem prawa międzynarodowego".

Ukraiński premier Arsenij Jaceniuk oświadczył, że rosyjski konwój jest prowokacją - Moskwa chce, żeby został zaatakowany, by zrzucić winę na władze w Kijowie. Jaceniuk podkreślił, że odpowiedzialność za bezpieczeństwo konwoju ponosi dziś tylko i wyłącznie Rosja, która nie zezwoliła Ukrainie na kontrolę większości znajdujących się w nim pojazdów i odmówiła współpracy z Międzynarodowym Komitetem Czerwonego Krzyża (MKCK).

Także ukraińskie MSZ podkreśliło, że nieuzgodnione z władzami w Kijowie przekroczenie ukraińskiej granicy przez rosyjski konwój świadczy o umyślnych i agresywnych działaniach Rosji wobec Ukrainy. Resort uznał, że Rosja, która nie uzgodniła wjazdu transportu także z MKCK, rażąco "zignorowała prawo międzynarodowe", a jej akcja jest nielegalna. Oskarżył także władze w Moskwie o naruszenie ukraińskich granic.

Ukraiński wiceminister spraw zagranicznych Danyło Łubkiwski oświadczył, że wtargnięcie rosyjskiego konwoju na wschodnią Ukrainę oznacza, że Zachód powinien zaostrzyć sankcje wobec Rosji. - Ta sytuacja pokazuje tylko jedno: Rosja rzuca cyniczne wyzwanie całej społeczności międzynarodowej. Naciski na Rosję powinny być kontynuowane; należy przedłużyć politykę sankcji - powiedział w nadanym wieczorem programie telewizyjnym.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy