Reklama

Reklama

Ukraina: Rosyjski wojskowy deklaruje chęć współpracy

Zatrzymany na Ukrainie sierżant rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU Aleksandr Aleksandrow nie zamierza zaskarżyć decyzji o aresztowaniu go i deklaruje chęć współpracy ze śledztwem - oświadczył w środę cytowany przez media obrońca Rosjanina Kostiantyn Krawczuk.

Obrona drugiego z zatrzymanych, kapitana GRU Jewgienija Jerofiejewa, złożyła skargę na jego aresztowanie i oczekuje teraz na decyzję sądu apelacyjnego. Obaj Rosjanie zostali aresztowani na dwa miesiące.

- Mój klient uważa, że zaskarżenie jego aresztowania do 19 lipca w żaden sposób nie wpłynie na jego dalszy los w tej sprawie. Mój klient postanowił współpracować ze śledztwem, a warunki pobytu w sali dla vip-ów szpitala wojskowego w pełni go zadowalają - powiedział adwokat Aleksandrowa, Krawczuk, wiadomościom stacji telewizyjnej "1plus1".

Reklama

Obrońca poinformował, że zwrócił się do prokuratury z wnioskiem o wycofanie oskarżenia Aleksandrowa o działalność terrorystyczną, gdyż jego klient nie używał na Ukrainie broni palnej i może być winny wyłącznie nielegalnego przekroczenia granicy w celu zbierania danych wywiadowczych.

Jerofiejew i Aleksandrow są żołnierzami brygady sił specjalnych (specnazu) wywiadu wojskowego GRU z miasta Togliatti nad Wołgą. Dostali się do niewoli 16 maja w pobliżu miasta Szczastia w obwodzie ługańskim na wschodzie Ukrainy. Obecnie znajdują się pod wartą w klinice wojskowej w Kijowie, gdzie są leczeni z ran, które odnieśli w dniu zatrzymania.

Władze w Kijowie ogłosiły, że są to żołnierze rosyjscy w służbie czynnej, czemu Rosja zaprzeczyła. Rosyjskie ministerstwo obrony poinformowało, że obywatele ci nie należą do sił zbrojnych, niemniej zażądało ich uwolnienia. Rosyjski konsul spotkał się z nimi dopiero po dziesięciu dniach od zatrzymania.

Aleksandrow i Jerofiejew zeznali Służbie Bezpieczeństwa Ukrainy, że przedostali się na wschodnią Ukrainę na przełomie marca i kwietnia w celu prowadzenia działań rozpoznawczych.

Rosja konsekwentnie neguje doniesienia o udziale jej żołnierzy w walkach na wschodzie Ukrainy w szeregach separatystów. Zaprzecza też, by wspierała separatystów sprzętem wojskowym, choć dane władz w Kijowie, Zachodu i rosyjskiej opozycji mówią, że jest zupełnie inaczej.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje