Reklama

Reklama

Tusk ostrzega przed nieprzestrzeganiem porozumienia z Mińska

Jeśli zawieszenie broni na wschodzie Ukrainy nie będzie przestrzegane, UE będzie gotowa podjąć odpowiednie kroki - ostrzegł w czwartek po zakończeniu szczytu UE w Brukseli przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk.

- Będziemy gotowi na rozwój wydarzeń, zarówno dobrych jak i złych - powiedział Tusk na konferencji prasowej.

Reklama

Jak relacjonował, na szczycie nie było rozmowy o nowych sankcjach wobec Rosji, ale nie zdecydowano się też na odłożenie tych, które wschodzą w życie w poniedziałek. Zwracał uwagę, że UE pozostała zjednoczona w tym trudnym momencie.

Zawieszenie broni na wschodniej Ukrainie ma wejść w życie w nocy z soboty na niedzielę. Stąd - według dyplomatów - pojawiły się rozważania, czy należałoby wstrzymać się jeszcze z wdrożeniem nowych sankcji, aby przekonać się, czy rozejm będzie przestrzegany. Uznano jednak, że sankcje wejdą w życie, jak planowano.

Po wybuchu konfliktu na wschodniej Ukrainie i aneksji Krymu przez Rosję UE wprowadziła sankcje wizowe i finansowe wobec ponad 130 osób, w tym rosyjskich polityków, oraz 28 firm i organizacji. Nałożyła też na Rosję sankcje gospodarcze w formie ograniczeń w dostępie do kapitału, ograniczenia sprzedaży zaawansowanych technologii dla przemysłu naftowego i sprzętu podwójnego zastosowania oraz embargo na broń.

"Jestem tutaj, aby pomagać, a nie żeby przeszkadzać"

Przewodniczący Rady Europejskiej  zapewnił też, że on sam oraz instytucje UE w pełni popierają starania niemieckiej kanclerz Angela Merkel i prezydenta Francji Francois Hollanda o rozwiązanie konfliktu na Ukrainie.

- Szukamy efektywnych rozwiązań, a z całą pewnością "format normandzki" wydaje się najbardziej efektywnym sposobem negocjowania - powiedział Tusk na konferencji prasowej po szczycie UE w Brukseli, odrzucając sugestie, jakoby UE była nieobecna w negocjacjach w sprawie rozwiązania ukraińskiego konfliktu.

- Pośrednictwo prezydenta Francji i kanclerz Niemiec daje większe szanse na skuteczność, niż moje ewentualne pośrednictwo. Jestem tutaj, aby pomagać, a nie aby przeszkadzać - dodał.

Tusk podkreślił też, że kwestia pomocy dla Ukrainy i przywrócenia pokoju w tym kraju "nie może być przedmiotem konkurencji pomiędzy ambicjami instytucji czy polityków w Europie".

"Chodzi o życie tysięcy ludzi i niepodległość dużego kraju"

- To jest za poważna sprawa: chodzi o życie tysięcy ludzi i  niepodległość dużego europejskiego kraju. Dlatego prezydent Francji i kanclerz Niemiec mogą liczyć na moje pełne poparcie w trakcie tych negocjacji - powiedział Tusk, zapewniając, że bierze udział w konsultacjach przed rozmowami tzw. czwórki normandzkiej.

Formatem normandzkim nazywa się rozmowy w gronie przywódców Ukrainy, Rosji, Niemiec i Francji.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje