Reklama

Reklama

Tusk o Ukrainie: De facto mamy do czynienia z wojną

Na Ukrainie de facto mamy do czynienia z wojną - ocenił w sobotę premier Donald Tusk. Według szefa rządu konfrontacja zbrojna w tym kraju organizowana jest nie przez demonstrantów, ale - jak mówił - "przez państwo - w tym przypadku przez Rosję".

O wydarzenia ostatnich dni w Odessie, Słowiańsku i Kramatorsku premier był pytany podczas sobotniej wizyty w miejscowości Jezioro niedaleko Częstochowy, gdzie spotkał się ze 100-letnim kombatantem - uczestnikiem kampanii wrześniowej.

Reklama

Szef rządu podkreślił, że sytuacja na Ukrainie jest bardzo poważna. - Wydarzenia, szczególnie te dramatyczne, wczorajsze w Odessie, ale też ta ostra już konfrontacja w Słowiańsku i Kramatorsku pokazują, że tak naprawdę mamy do czynienia z wojną. To jest wojna może trochę innego typu; to jest wojna bez wypowiedzenia jej, ale tak naprawdę mamy do czynienia de facto z wojną - powiedział premier.

W piątek w Odessie doszło do starć pomiędzy zwolennikami jedności Ukrainy a uzbrojonymi prorosyjskimi demonstrantami; byli zabici i ranni. Natomiast w pożarze w siedzibie związków zawodowych w tym mieście zginęło 31 osób. Według mediów, gmach był sztabem sił prorosyjskich i mógł zostać podpalony. W rejonie Kramatorska na wschodzie Ukrainy armia ukraińska kontynuuje działania przeciwko prorosyjskim separatystom. Kramatorsk leży niedaleko opanowanego przez separatystów Słowiańska.

- Wtedy, kiedy ofiary liczą się już w dziesiątki, kiedy używa się broni, kiedy zestrzeliwuje się śmigłowce, kiedy używa się broni rakietowej i to wszystko robią tak zwani separatyści, to przecież wszyscy widzimy, że tak naprawdę mamy do czynienia już z konfrontacją zbrojną organizowaną nie przez demonstrantów, tylko przez państwo, w tym przypadku przez Rosję - ocenił Tusk.

"Sytuacja jest bardzo poważna"

Premier zapewnił, że jest w stałym kontakcie szefami MSZ, MON i ministrem spraw wewnętrznych, a sytuacja na Ukrainie jest cały czas monitorowana. - To są ciągle setki kilometrów od naszej granicy, ale sytuacja jest rzeczywiście bardzo poważna- ocenił Tusk.

Według szefa rządu dotychczasowe działania wspólnoty w sprawie Ukrainy nie przynoszą rezultatu. Jego zdaniem trzeba będzie bardzo poważnie przewidzieć - w Europie i w NATO - "takie przygotowanie i takie działania, które uczynią tę część świata bezpieczniejszą".

- Czy jest jeszcze miejsce na inicjatywy dyplomatyczne? Coraz bardziej wszyscy tracimy nadzieję - powiedział premier. Jego zdaniem "jeśli nie ma przestrzeni na działania dyplomatyczne, to z całą pewnością rzeczą najważniejszą jest polityczna mobilizacja UE, Stanów Zjednoczonych i Kanady, która powinna polegać na działaniach zabezpieczających przede wszystkim naszą wspólnotę polityczną UE i NATO przed ewentualną eskalacją działań; tak, aby nasze granice były bezpieczne" - mówił.

"Chodzi o pokazanie zaangażowania wspólnoty"

Jako przykład takich działań premier wskazał niedawną decyzję, zgodnie z którą także kanadyjscy spadochroniarze dołączą do amerykańskich żołnierzy na ćwiczeniach w Polsce. Tusk ocenił, że udział w ćwiczeniach 50 spadochroniarzy ma skromny charakter, chodzie jednak o pokazanie zaangażowania wspólnoty międzynarodowej w zdolność operacyjną wojsk.

- Sytuacja na Ukrainie pokazuje naszym sojusznikom, jak ważną rzeczą dzisiaj jest pełne zabezpieczenie logistyczne tej części Europy. Wszyscy - mam nadzieję - będą dużo szybciej z tego wyciągali wnioski - podkreślił premier.

Wezwania niektórych polityków zachodnich, żeby prezydent Rosji Władimir Putin zaangażował się w rozwiązanie problemu Ukrainy, premier ocenił jako "w pewnym sensie niefortunne".

- Bo - nie daj Bóg - (Putin - przyp. red.) przyjmie te apele poważnie i naprawdę się zaangażuje. Wydaje się, że prawdziwym, przemyślanym apelem do prezydenta Putina byłby apel o to, aby przestał się angażować w te kwestie, a nie żeby zaczął się angażować w problemy Ukrainy - mówił Tusk.

- Każdy, kto ma rzeczywiste pojęcie o tym, co się dzieje dzisiaj na Ukrainie i nie jest poddany paraliżowi strachu, powinien wyraźnie, otwarcie powiedzieć, że dzisiaj problemem Ukrainy i całej tej części świata jest zaangażowanie prezydenta Putina, a nie brak zaangażowania - dodał.

Apel Angeli Merkel do Putina

O wywarcie presji na prorosyjskich separatystów we wschodniej Ukrainie w celu uwolnienia przetrzymywanych obserwatorów OBWE apelowała wcześniej do Putina kanclerz Niemiec Angela Merkel.

Odnosząc się do spraw bezpieczeństwa w związku z sytuacją na Ukrainie, Tusk przywołał także forsowany przez Polskę projekt unii energetycznej. - Cały czas pracujemy nad tym, aby unia energetyczna, czyli zabezpieczenie Europy i uniezależnienie jej w dużym stopniu od dostaw gazu z Rosji, stała się możliwie szybko faktem - zapewnił Tusk.

Jego zdaniem można mieć satysfakcję, że - jak mówił - "bardzo trudny projekt, jakim jest unia energetyczna", ma szanse na realizację, mimo iż wielu, także w Polsce, uważało go za nierealny.

- Krok po kroku budujemy ten model działania i w Europie mamy już w tej chwili właściwie samych sojuszników w tej sprawie. Może nie wszyscy z równym entuzjazmem do tego pochodzą, ale mogę powiedzieć, że z całą pewnością Polska przeforsuje większość z tych rozwiązań, które proponuje - zapewnił szef rządu.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje