Reklama

Reklama

​Spotkanie czwórki normandzkiej w sprawie Donbasu bez przełomu

Dwunaste spotkanie szefów MSZ państw tzw. czwórki normandzkiej - Niemiec, Francji, Rosji i Ukrainy - w sprawie uregulowania sytuacji w Donbasie w środę w Berlinie nie przyniosło i tym razem przełomu. Postęp odnotowano jedynie w kwestiach bezpieczeństwa.

Szef MSZ Niemiec Frank-Walter Steinmeier powiedział po blisko trzygodzinnych rozmowach, że w kwestiach dotyczących bezpieczeństwa uczyniono "wyraźny krok do przodu".

Strony uzgodniły, że oddziały wojskowe znajdujące się w rejonie konfliktu zostaną "rozdzielone". Ma się poprawić wymiana informacji między uczestnikami konfliktu, co powinno przyczynić się do utrzymania zawieszenia broni. Uzgodniony w lutym 2015 roku rozejm jest stale naruszany.

Podczas rozmów w Berlinie nie uzyskano natomiast porozumienia w kluczowej sprawie ustawy, która ma stanowić podstawę lokalnych wyborów na wschodniej Ukrainie. Steinmeier powiedział, że w tej sprawie nie ma postępu. Stanowiska obu stron są nadal "bardzo od siebie oddalone". "Trudno będzie doprowadzić do zbliżenia" - ocenił szef niemieckiej dyplomacji.

Reklama

Powołana zostanie grupa robocza, której celem będzie wysondowanie możliwości kompromisu. Wybory lokalne na wschodniej Ukrainie planowane były początkowo na jesień zeszłego roku.

Szef dyplomacji Ukrainy Pawło Klimkin wyraził obawę, że uzgodniony w Mińsku proces rozwiązania konfliktu ulegnie zamrożeniu.

"W kluczowych sprawach nie doszliśmy do porozumienia" - powiedział Klimkin. "Brak zgody w krytycznych kluczowych sprawach prowadzi do zamrożenia procesu mińskiego" - ostrzegł.

Oprócz Steinmeiera i Klimkina w spotkaniu w wilii Borsig na obrzeżach Berlina uczestniczyli Jean-Marc Ayrault i Siergiej Ławrow.

Przed rozmowami Steinmeier spotkał się z Ławrowem. Przy tej okazji powiedział dziennikarzom, że liczy na to, iż środowe spotkanie przyniesie postęp w sprawie terminu wyborów lokalnych w Donbasie. Wyraził też nadzieję na postęp w całym procesie politycznym na Ukrainie i poprawę sytuacji w dziedzinie bezpieczeństwa w Donbasie.

We wtorek Steinmeier przyznał, że sytuacja bezpieczeństwa w Donbasie jest obecnie "mniej ryzykowna niż rok temu", jednak "od miesięcy nie jesteśmy w stanie skłonić Moskwy, Kijowa i separatystów do postępu w realizacji ustaleń, które sami w Mińsku przyjęli". Postępy, jeśli w ogóle można o nich mówić, dokonują się w "ślimaczym tempie" - zaznaczył.

Niemcy oczekują dotrzymania mińskich porozumień zarówno od władz ukraińskich, jak i Rosji oraz wspieranych przez nią separatystów na wschodniej Ukrainie. Porozumienie pokojowe podpisane w lutym 2015 roku w Mińsku doprowadziło wprawdzie do uspokojenia sytuacji na obszarach ogarniętych konfliktem, ale jest coraz częściej naruszane przez obie strony - przypomina agencja dpa.

Od wybuchu walk w Donbasie w kwietniu 2014 roku zginęło w tym regionie ponad 9 tysięcy ludzi.

W nadchodzących tygodniach Unia Europejska musi podjąć decyzję w sprawie nałożonych na Rosję sankcji. Jeśli przedłużenie restrykcji nie zdobędzie poparcia wszystkich 28 państw członkowskich, wygasną one z końcem lipca. Rozważana jest również - jak pisze dpa - opcja polegająca na złagodzeniu sankcji w niektórych dziedzinach.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy