Reklama

Reklama

Skomplikuje Trumpowi "możliwość sprzedania Ukrainy Rosji"?

Cztery dni przed inauguracją prezydentury Donalda Trumpa w poniedziałek wizytę na Ukrainie złoży wiceprezydent USA, Joe Biden. Komentatorzy obawiają się jednak, aby jego przyjazd nie skomplikował relacji Kijowa z nowym gospodarzem Białego Domu.

W ocenie obserwatorów, wizyta Bidena ma być wyrazem wsparcia dla Ukrainy w chwili niepewności co do stosunku do niej ze strony nowego prezydenta USA. Wiceprezydent spotka się w Kijowie z prezydentem Petrem Poroszenką i premierem Wołodymyrem Hrojsmanem.

"W dość delikatnej sytuacji, w której znajduje się Ukraina w kontekście nawiązywania stosunków z administracją Trumpa, warto byłoby zwrócić większą uwagę na efektywność tej wizyty dla przyszłej współpracy (między Ukrainą i USA)" - powiedziała dyrektor kijowskiego Instytutu Polityki Światowej Alona Hetmanczuk, cytowana przez BBC Ukraina.

Reklama

Media przypominają, że podczas wyborów prezydenckich w USA ukraińskie władze niemalże otwarcie popierały konkurentkę Trumpa, Hillary Clinton. Goszcząc we wrześniu ubiegłego roku w Stanach Zjednoczonych, Poroszenko spotkał się z Clinton, lecz nie z Trumpem. Administracja ukraińskiego prezydenta tłumaczyła wówczas, że Trump był zaproszony na spotkanie z Poroszenką, jednak nie pozwoliły mu na nie wcześniej zaplanowane obowiązki.

Po zwycięstwie Trumpa Poroszenko przeprowadził z nim rozmowę telefoniczną, w której pogratulował mu sukcesu i wyraził nadzieję, że USA nadal będą wspierały jego kraj w walce z agresją Rosji. Prezydent zaprosił także Trumpa do złożenia wizyty na Ukrainie.

Według oficjalnego komunikatu ambasady Stanów Zjednoczonych podczas pobytu w Kijowie Biden podkreśli wsparcie USA dla Ukrainy i swoje osobiste zaangażowanie w rozwój demokracji, dobrobytu i bezpieczeństwa tego państwa.

Były ukraiński minister spraw zagranicznych Wołodymyr Ohryzko ocenił, że Biden jest politykiem, dla którego Ukraina "nie jest jedynie formalnością". "Zapewni on ukraińskie władze, że przekazał sprawy Ukrainy swojemu następcy, wiceprezydentowi (Mike’owi Pence’owi). Jest to pozytywne, gdyż informowanie o tym pana Trumpa byłoby trudne" - powiedział w rozmowie ze stacją telewizyjną "112.ua".

"Wątpię, że Biden przywiezie na Ukrainę coś konkretnego i nie wierzę, iż administracja Obamy wykona w ostatnim tygodniu swoich rządów jakiś głośny gest wobec Ukrainy" - stwierdziła Hetmanczuk.

Biały Dom poinformował jednak, że prezydent Barack Obama przedłużył w piątek o rok sankcje nałożone na Rosję za aneksję Krymu i jej rolę w konflikcie na wschodzie Ukrainy. "Działania i polityka rządu Federacji Rosyjskiej, w tym aneksja Krymu i użycie siły na Ukrainie, cały czas stanowią niespotykane i niezwykłe zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego i polityki zagranicznej Stanów Zjednoczonych" - oświadczono w komunikacie.

Były ambasador USA w Kijowie John Herbst zaznaczył, że Biden zawsze poświęcał Ukrainie dużo uwagi i otwarcie wspierał ją w walce z rosyjską agresją. "Jako ustępujący wiceprezydent chciałby skomplikować nowej administracji (w Waszyngtonie) możliwość sprzedania Ukrainy (Rosji)" - powiedział w portalu "Gazeta.ua".

Prasa w Kijowie przypomina, że Biden odwiedzi Ukrainę po raz trzeci i podkreśla, że Obama był pierwszym prezydentem Stanów Zjednoczonych, który nie złożył tu wizyty.

Początkowo ustępujący wiceprezydent miał przyjechać do Kijowa w niedzielę, jednak w sobotę administracja Poroszenki przekazała, że do ich spotkania dojdzie w poniedziałek, 16 stycznia.

Z Kijowa Jarosław Junko

Reklama

Reklama

Reklama