Reklama

Reklama

Serbia - nowy pośrednik w konflikcie ukraińskim?

Serbia obejmuje w 2015 r. przewodnictwo OBWE. Jej priorytetowym celem jest znalezienie sposobu rozwiązania konfliktu ukraińskiego. Czy Belgrad może wykorzystać swoje dobre kontakty ze Wschodem i Zachodem?

Skromność jeszcze nigdy nie cechowała klasy politycznej w Serbii. Także tym razem, przejmując w tym roku rotacyjne przewodnictwo OBWE, postawiła sobie nader ambitne zadanie. Belgrad będzie gospodarzem uroczystej konferencji z okazji 40. rocznicy przyjęcia Aktu Końcowego konferencji helsińskiej, w czym dostrzega wyjątkową szansę podreperowania nadwyrężonego za granicą wizerunku Serbii. Jednocześnie ma nadzieję, że taka konferencja będzie okazją do zbliżenia prezydentów Rosji i USA, Władimira Putina i Baracka Obamy w rozwiązaniu konfliktu ukraińskiego.

"Wiarygodny pośrednik“

Reklama

Nadzieje pokłada Serbia w swojej szczególnej sytuacji. Z jednej strony jest bowiem kandydatem do Unii Europejskiej i reprezentuje jasny, proeuropejski kurs. Z drugiej strony rząd w Belgradzie stara się pogłębić tradycyjnie dobre stosunki z Rosją. I tak Serbia nie przyłączyła się do europejskich sankcji wobec Rosji a niedawno świętowała swój historyczny sojusz z Rosją urządzając dla Putina wielką defiladę wojskową; odbyły się też wspólne serbsko-rosyjskie manewry. Właśnie to rozdwojenie może być atutem Serbii w konflikcie wokół Ukrainy.

- Serbia spełnia wszelkie warunki, by być wiarygodnym pośrednikiem w tym kryzysie - mówi sekretarz generalny OBWE Lamberto Zannier. Neutralny mediator musi wysłuchać zarzutów jednej i drugiej strony, ale tylko w ten sposób można być efektywnym, tłumaczy Zannier w rozmowie z Deutsche Welle.

Serbia idealnie nadaje się do roli pośrednika, uważa też Dragan Simeunović z wydziału nauk politycznych na uniwersytecie w Belgradzie. - Kraj ten nie tylko utrzymuje dobre stosunki z obydwiema stronami konfliktu, ale poprzez krwawy rozpad Jugosławii i oderwanie się byłej prowincji Serbii Kosowa, sam ma doświadczenia podobne tym, z jakimi obecnie ma do czynienia Ukraina - argumentuje politolog w rozmowie z DW. Serbia nie będzie co prawda krajem, który podejmuje decyzje, ale może wnieść istotny wkład w pokojowe rozwiązanie konfliktu.

- Życie, historia, także bajki uczą nas, że czasami także mali mogą dokonywać wielkich czynów - dodaje Simeunović.

Herkulesowe zadanie

Nie wszyscy jednak wierzą w bajki. - Nadające ton europejskie mocarstwa, jak Francja czy Niemcy, prowadzą bezpośredni dialog z Moskwą i nie potrzebują pośredników - uważa Dušan Reljić, ekspert berlińskiej Fundacji Nauka i Polityka. - Małe państwa, takie jak Serbia, które do tego borykają się z własnymi problemami, jakimi jest Kosowo czy trudności gospodarcze, nie są w stanie wnieść zbyt wiele do rozwiązania globalnych problemów, nawet, jeżeli stoją na czele OBWE - zastrzega Reljić.

Znalezienie dyplomatycznego rozwiązania jest wyzwaniem, z którym nie poradzili sobie jak dotąd także gracze więksi od Serbii. Ani bowiem Moskwa, ani Kijów nie rezygnują ze swojego stanowiska, kiedy mowa o podstawowej kwestii - statusie Krymu i objętych walkami częściach obwodów donieckiego i ługańskiego. - Chwilowo Moskwa i Kijów są ciągle jeszcze dość uparte - mówi serbski politolog Simeunović - Obydwie strony uważają, że mają rację i są przekonane o ostatecznym zwycięstwie. To bardzo złe przesłanki dla rozwiązania konfliktu.

Nie ma alternatywy dla OBWE

Mimo, że OBWE nie osiągnęło w konflikcie ukraińskim żadnego decydującego sukcesu, zdaniem Dušana Reljića nie ma bardziej odpowiedniej platformy dla dialogu USA, Europy i Rosji. - Zachód długo podważał znaczenie OBWE, spychając ją do roli instytucji, w której można sobie pogawędzić, ale też nic ponadto - tłumaczy Reljić. Teraz jednak w OBWE pokładane są, jak się wydaje, ogromne nadzieje na przywrócenie normalności.

Wszyscy zaangażowani w konflikt zapewniają co prawda, że dążą do dyplomatycznego rozwiązania, przepaść między słowami a czynami jest jednak ogromna. Odczuło ją także OBWE. Wypracowane już parokrotnie, także z udziałem tej organizacji, zawieszenie broni, okazało się złudne. - Nie może nikogo zmusić do pokoju. OBWE może pośredniczyć, ale kluczową rolę w deeskalacji sytuacji odgrywają główni aktorzy konfliktu - uważa Zannier. Niewykluczone, że może się tak stać z pomocą Serbii.

Nemanja Rujević / Elżbieta Stasik, Redakcja Polska Deutsche Welle

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje