Reklama

Reklama

Separatyści gromadzą ciężki sprzęt wojskowy w Doniecku i Ługańsku

​W samozwańczej republice ługańskiej wprowadzono dziś w życie ustawę pozwalającą na ogłoszenie stanu wojennego. Eksperci twierdzą, że to kolejny element przygotowań do ofensywy.

Stan wojenny może być wprowadzony w "republice ługańskiej" w wypadku ataku na jej terytorium. Prawa i wolności obywatelskie mogą być ograniczone, samozwańcze władze pozostawiają sobie prawo do wpływu na działalność przedsiębiorstw.
Na terytoriach kontrolowanych przez separatystów obecnie i tak nie można mówić o jakichkolwiek swobodach obywatelskich: media są ściśle kontrolowane przez watażków, o demonstracjach nie ma mowy, jedyną uznawaną religią jest moskiewskie prawosławie, a biznes jest przejmowany przez bojówkarzy pod pretekstem nacjonalizacji.
Według eksperta wojskowego Dmytra Tymczuka, separatyści gromadzą ciężki sprzęt wojskowy w Doniecku i Ługańsku. Twierdzą, że są to przygotowania do parady z okazji Dnia Zwycięstwa 9 maja. Niewykluczone jednak, że jest to przygotowanie do ofensywy.
Sytuacja w Zagłębiu Donieckim nadal jest napięta. W pierwszej połowie nocy ukraińskie oddziały były atakowane 27 razy, w tym z broni, która - zgodnie z porozumieniami mińskimi z połowy lutego - nie powinna być wykorzystywana.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy