Reklama

Reklama

Rosyjski konwój opuścił Woroneż. Dokąd zmierza?

Rosyjski biały konwój z - jak twierdzi Moskwa - pomocą humanitarną dla wschodniej Ukrainy noc spędził w Woroneżu i wyjechał stamtąd rano Pojawiają się sprzeczne doniesienia o tym, na jakie przejście graniczne dojedzie kolumna ciężarówek. Reporterzy AP informują, że ciężarówki jadą na południe w kierunku kontrolowanego przez separatystów Ługańska. BBC pisze, że były doniesienia o tym, iż konwój się rozdzielił.

Według agencji AP konwój liczy 262 ciężarówki, a według BBC - ponad sto. Wcześniej rosyjskie władze podawały, że jest ich 280.

Reklama

Jak pisze AP, wysyłając konwój na południe, Rosja wydaje się celowo nie przestrzegać wcześniejszego porozumienia w sprawie dostarczenia pomocy na przejście graniczne w obwodzie charkowskim. Tam pomoc mogłaby zostać skontrolowana przez Czerwony Krzyż. Zamiast tego ciężarówki najpewniej wjadą na Ukrainę w obwodzie ługańskim, gdzie większość granicy kontrolują prorosyjscy separatyści.

Według korespondenta BBC, który towarzyszy konwojowi, ciężarówki jadą na południe w kierunku Rostowa nad Donem.

Moskiewski korespondent stacji BBC Steve Rosenberg zamieścił na Twitterze zdjęcie białych ciężarówek tworzących konwój, informując, że opuszczają one Woroneż odległy o około 300 kilometrów od granicy z Ukrainą. Po godzinie 5 rano dziennikarz poinformował, że sądząc po znakach drogowych konwój jedzie w kierunku obwodu rostowskiego. Jak donosi Rosenberg, krótko po godz. 6 naszego czasu ciężarówki poruszały się w kierunku odległego o 480 kilometrów Rostowa nad Donem.

Obwód rostowski jest położony dalej na południu Rosji i graniczy zarówno z ukraińskim obwodem donieckim jak również ługańskim.

BBC pisze też, że były doniesienia o tym, iż konwój się rozdzielił. Nie jest jasne, czy druga grupa ciężarówek jedzie w stronę Charkowa.

Dzisiejsza moskiewska gazeta "Kommiersant" napisała, że wczoraj pod wieczór Kijów zgodził się przyjąć rosyjską pomoc humanitarną. Jako jeden z wariantów podaje przejazd przez przejście graniczne właśnie w obwodzie ługańskim.

Tymczasem moskiewska telewizja Rossija-24 twierdzi, że kolumna ciężarówek jest oczekiwana na przejściu granicznym "Szebiekino" w obwodzie biełgorodzkim, czyli na tym, na którym powinna była pojawić się wczoraj. "Następnie ciężarówki przejadą na ukraińskie przejście Pleteniwka. Tam jak ustalono do kabin samochodów wsiąda przedstawiciele Międzynarodowego Komitetu Czerwonego Krzyża a numery rejestracyjne samochodów zostaną zamienione na ukraińskie" - poinformowała telewizja Rossija-24.

Konwój porusza się z prędkością około 60 kilometrów na godzinę . Do granicy powinien więc dotrzeć w ciągu kilku godzin. Nie wykluczone, że na przejściu granicznym pojawi w w czasie gdy na Krymie prezydent Władimir Putin spotka się z czołowymi rosyjskimi politykami i rozpocznie wygłaszanie przemówienia.

Moskwa i Kijów wciąż nie mogą dojść do porozumienia, na jakich warunkach konwój mógłby znaleźć się na terytorium Ukrainy.

Rząd w Kijowie, podobnie jak rządy wielu innych krajów, podejrzewa, że konwój, który wyjechał we wtorek rano z bazy wojskowej niedaleko Moskwy, mógłby posłużyć za przykrywkę do ewentualnej interwencji rosyjskiej na Ukrainie. 

Rosyjskie MSZ określa te podejrzenia jako "absurdalne" i twierdzi, że ciężarówki przewożą wyłącznie pomoc humanitarną oraz, że dokonano wszelkich uzgodnień z Międzynarodowym Czerwonym Krzyżem (MCK) w sprawie konwoju czego MCK nie potwierdza.

Dowiedz się więcej na temat: Ukraina | konwój z Rosji na Ukrainę

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy