Reklama

Reklama

Rosyjscy żołnierze nie przerwali szkolenia na Mistralu

400 rosyjskich żołnierzy nie przerwało we Francji szkolenia na pokładzie pierwszego okrętu desantowego typu Mistral, choć jego dostarczenie Rosji zostało „zawieszone” przez prezydenta François Hollande’a. Według nadsekwańskich mediów potwierdza to, że Paryż w praktyce nigdy nie brał pod uwagę możliwości zerwania lukratywnego kontraktu zbrojeniowego.

Wielu paryskich komentatorów przypuszcza, że ogłaszając zawieszenie dostawy pierwszego z dwóch zamówionych przez Rosję Mistrali, Hollande blefował tylko po to, by uciszyć krytykę sojuszników przed szczytem NATO w Walii. Tym bardziej, że wkrótce potem zasugerował, iż został źle zrozumiany, bo od początku mówił tylko - by wywrzeć presję na Moskwie - o "zawieszeniu dostawy", a nie o możliwym "zawieszeniu czy zerwaniu kontraktu".

Reklama

Francuscy eksperci twierdzą, że dwóch przeznaczonych dla Rosji Mistrali nie będzie można sprzedać innemu krajowi, bo konstruowane są one według specyficznych życzeń Moskwy. Mają m.in. kadłuby lodołamaczy, przewidziano też modyfikacje, które umożliwia Rosjanom umieszczenie na nich ich własnej broni i helikopterów. Modyfikacje te nie odpowiadałyby prawdopodobnie innym potencjalnym nabywcom, jeżeli tacy by się pojawili.

Część paryskich komentatorów sugeruje również, że Hollande "wrzucił wsteczny bieg" i zapowiedział, że nie chce zrywać kontraktu, bo przestraszył się widma strajku francuskich stoczniowców. Budowa dwóch zamówionych przez Rosję Mistrali w stoczni w Saint-Nazaire zagwarantowała pracę ponad tysiącu robotników przez cztery lata.

Według rosyjskich mediów, jeżeli kontrakt zostałby zerwany, Francja nie straciłaby półtora miliarda euro, ale aż trzy miliardy z powodu różnych klauzul zawartych w umowie. Nadsekwańska spółka Coface, u której transakcja została ubezpieczona, poinformowała już, że w razie zerwania kontraktu nie pokryje strat finansowych. Unijne sankcje, zakładające zakaz dostarczania Rosji uzbrojenia, nie dotyczą bowiem umów podpisanych już wcześniej. Mer Saint-Nazaire David Samzun twierdzi, że - jeżeli kontrakt zostałby zerwany - pomocy w pokryciu poniesionych strat udzielić powinni unijni sojusznicy. Jego zdaniem wzrosłyby również prawdopodobnie podatki w samej Francji.

Marek Gładysz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy