Reklama

Reklama

Rosja oburzona słowami Jaceniuka. Niemcy milczą

Spór o krytyczną wobec Rosji wypowiedź premiera Ukrainy Arsenija Jaceniuka dla niemieckiej telewizji zakłócił międzynarodowe poszukiwania rozwiązania konfliktu na Ukrainie. Moskwa chce, by Berlin zareagował; niemiecki MSZ odmawia zajęcia stanowiska.

- Mam nadzieję, że (ta sprawa) nie będzie przedmiotem dyskusji czterech ministrów spraw zagranicznych podczas spotkania wieczorem w Berlinie, lecz że uczestnicy skoncentrują się na sprawach istotnych, na rozwiązaniu kryzysu na Ukrainie - powiedział rzecznik MSZ Martin Schaefer.

Schaefer potwierdził złożenie przez Rosję noty dyplomatycznej. - Premier Ukrainy, jak każdy polityk, obywatel czy sportowiec, ma możliwość powiedzenia mediom tego, co uważa za stosowne - oświadczył, dodając: "To wyraz ważnej dla nas wolności słowa". Zasugerował, by pytania dotyczące interpretacji słów Jaceniuka kierować nie do niemieckiego rządu, lecz do ich autora. 

Reklama

Rzecznik nazwał "insynuacjami" wypowiedzi rosyjskich polityków, którzy twierdzą, że Niemcy zmieniły swój stosunek do niemieckiej historii. Nazistowskie Niemcy prowadziły "straszną wojnę napastniczą" przeciwko Związkowi Radzieckiemu; do dziś pamiętamy o tych zbrodniach i haniebnych czynach popełnionych w imieniu Niemiec - oświadczył Schaefer. Stanowisko Berlina jest w kwestiach dotyczących przeszłości "jasne jak słońce i nie zmieniło się" - dodał.

Sporna wypowiedź

W wywiadzie dla telewizji ARD w zeszłym tygodniu Jaceniuk, krytykując politykę Rosji wobec Ukrainy, porównał wsparcie udzielane przez Moskwę separatystom na Ukrainie do wkroczenia Sowietów na Ukrainę i do Niemiec w II wojnie światowej.

"Rosyjska agresja przeciwko Ukrainie jest atakiem na światowy i europejski ład" - powiedział Jaceniuk. "Wszyscy dobrze pamiętamy wkroczenie Sowietów na Ukrainę i do Niemiec. Należy temu zapobiec. Nikt nie ma prawa do rewizji wyników II wojny światowej. A to właśnie próbuje uczynić Putin" - mówił Jaceniuk.

Słowa premiera Ukrainy wywołały wielkie oburzenie w Rosji. Deputowany do Dumy Państwowej Konstantin Kosaczow nazwał je "historyczno-geograficznym nonsensem" i "usprawiedliwianiem narodowego socjalizmu". Rzeczniczka Jaceniuka wyjaśniła, że słowa premiera dotyczyły podziału Niemiec po 1945 roku.

Władze Ukrainy oskarżają Rosję o podsycanie konfliktu we wschodniej Ukrainie i wspieranie prorosyjskich separatystów dostawami broni oraz ochotnikami. Moskwa twierdzi, że nie ma z tym nic wspólnego.

W poniedziałek wieczorem w Berlinie spotkają się szefowie dyplomacji Niemiec, Francji, Rosji i Ukrainy. Celem spotkania jest poszukiwanie rozwiązania konfliktu na Ukrainie. W najbliższy czwartek w stolicy Kazachstanu Astanie ma się odbyć spotkanie przywódców tych czterech krajów. Kanclerz Angela Merkel uzależnia swój udział od osiągnięcia wcześniej przez ministrów "widocznych postępów" w negocjacjach. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy