Reklama

Reklama

Relacja torturowanego na Ukrainie: Założyli na głowę plastikową torbę, bili mnie

- Założyli mi na głowę plastikową torbę, związali z tyłu ręce. Kiedy leżałem na ziemi, bili mnie drewnianymi i metalowymi pałkami. To byli profesjonaliści - relacjonował pobity ukraiński opozycjonista Ihor Łucenko.

Mężczyzna twierdzi, że był torturowany przez 12 godzin, a następnie został wywieziony do lasu. Nieznani sprawcy porwali go ze szpitala. Prawdopodobnie wraz z nim uprowadzono również innego aktywistę protestów antyrządowych na Majdanie, 51-letniego Jurija Werbyckiego, którego ciało odnaleziono w środę 22 stycznia w okolicach stolicy Ukrainy.

Nocny szturm na Ukraiński Dom. Napierał kilkutusięczny tłum

Reklama

Sytuacja na Ukrainie wciąż jest bardzo napięta. Gmach Ukraińskiego Domu, w którym znajduje się centrum konferencyjne, był szturmowany z soboty na niedzielę przez przeciwników obecnych władz Ukrainy; usiłowali oni wyprzeć stamtąd oddział liczący ok. 200 milicjantów.

Kilkutysięczny tłum, który próbował przedostać się do wnętrza budynku, rozbijał szyby i rzucał koktajle Mołotowa. Milicjanci odpierali ataki. Ludzie ruszyli na Ukraiński Dom po informacji, że schronili się w nim funkcjonariusze Berkuta, specjalnych oddziałów MSW, którzy mogą być użyci do ataku na ich barykady.

Przed godz. 1 polskiego czasu demonstranci zaprzestali szturmu i rozstąpili się, tworząc szpaler, by umożliwić milicjantom opuszczenie gmachu. Funkcjonariusze opuścili go jednak dopiero przed godz. 3 w niedzielę. Budynek został zajęty przez demonstrantów.

Po godz. 1 kilka tysięcy milicjantów, stojących w kordonie na drodze dojazdowej do dzielnicy rządowej na ulicy Hruszewskiego, zaczęło przygotowania do szturmu na barykady.

Między kordonem na Hruszewskiego a Ukraińskim Domem, na trzech liniach zbudowanych z worków z lodem i opon samochodowych barykad, znajdowało się kilka tysięcy przeciwników władz.

W wyniku zamieszek w Kijowie zginęło dotychczas sześć osób

Funkcjonariusze oddaleni od ich pierwszej linii o ok. 50 metrów zaczęli uderzać pałkami o tarcze. Uruchomili też ogromny reflektor, który omiatał mocnym światłem szeregi manifestantów czuwających na barykadach. Trwało to kilka godzin.

Protesty zwolenników integracji europejskiej Ukrainy, trwające od listopada, z czasem przekształciły się w wystąpienia antyrządowe. Protesty zaostrzyły się, kiedy 16 stycznia zdominowany przez prezydencką Partię Regionów parlament znacznie ograniczył prawo obywateli do demonstracji.

22 stycznia, w dniu święta państwowego Jedności Ukrainy, podczas starć z milicją padły pierwsze strzały. W wyniku zamieszek w Kijowie zginęło dotychczas sześć osób.

Opozycja chce wcześniejszych wyborów prezydenckich

Przypomnijmy, że ukraińska opozycja oświadczyła w sobotę, że gotowa jest przejąć rządy w państwie, jednak pod warunkiem, że obóz prezydenta Wiktora Janukowycza spełni wszystkie jej postulaty. Opozycja oczekuje m.in. zgody Janukowycza na wcześniejsze wybory prezydenckie.

- Nie poddajemy się ani w Kijowie, ani w regionach,  kontynuujemy negocjacje i domagamy się anulowania ustaw z 16 stycznia i wyborów prezydenckich w 2014 r.  - ogłosił na Majdanie Niepodległości, w miasteczku namiotowym w centrum ukraińskiej stolicy, jeden z liderów opozycji Witalij Kliczko.

W sobotę, po trwających 3 godziny rozmowach z prezydentem Janukowyczem, jego ekipa ogłosiła, że szef państwa oferuje innemu  przywódcy protestów Arsenijowi Jaceniukowi stanowisko premiera, zaś Kliczce - tekę wicepremiera ds. nauki i kultury.

Kliczko: Nie poddamy się prowokacjom

- Naszym podstawowym postulatem są wcześniejsze wybory prezydenckie. Nie poddamy się prowokacjom  - odpowiedział Kliczko.

Opozycja czeka na wtorkowe, specjalne posiedzenie parlamentu, by przekonać się, czy kontrolowana przez Janukowycza większość gotowa jest uwzględnić jej żądania.

- Opozycja gotowa jest wziąć odpowiedzialność za państwo, ale nie wierzy w ani jedno słowo obecnych władz  - oświadczył Jaceniuk. Polityk uznał, że proponując opozycji stanowiska rządowe, Janukowycz uchyla się od odpowiedzialności za wydarzenia w kraju.

- Wiktor Janukowycz przyznał w ten sposób, że władze nie są gotowe ponieść odpowiedzialność za kraj i zaproponował opozycji by stanęła na czele rządu. Nasza odpowiedź jest taka: nie boimy się odpowiedzialności za losy kraju i ją przyjmujemy. Jesteśmy gotowi poprowadzić kraj do Unii Europejskiej, co oznacza uwolnienie Julii Tymoszenko i całej Ukrainy, będącej częścią Europy  - mówił Jaceniuk.

We wtorek, na zwoływanym w trybie pilnym posiedzeniu parlamentu, deputowani mają rozpatrzyć m.in. dymisję rządu oraz anulowanie przyjętych niedawno i krytykowanych jako niedemokratyczne ustaw, ograniczających swobody obywatelskie.

W sobotę Janukowycz, po trwających 3 godziny rozmowach z opozycją, zgodził się na powołanie grupy roboczej ds. zmian w konstytucji, która rozszerzy kompetencje parlamentu kosztem ograniczenia kompetencji prezydenta oraz na uchwalenie ustawy o amnestii dla wszystkich uczestników trwających od listopada protestów, pod warunkiem, że opuszczą oni zajęte bezprawnie gmachy rządowe w całym kraju.

Dowiedz się więcej na temat: Ukraina | pobicie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama