Reklama

Reklama

Premier Mołdawii: Mam nadzieję, że Rosja nie posunie się do interwencji

Mam nadzieję, że nigdy nie dojdzie do rosyjskiej interwencji w Mołdawii, że uda nam się uniknąć nowej zimnej wojny, bo takie kraje jak Mołdawia leżą dokładnie pomiędzy Zachodem a Wschodem i ucierpią - mówi w rozmowie z PAP premier Mołdawii Iurie Leanca.

Andrzej Gajcy, PAP: Gdy patrzy Pan na wydarzenia na Krymie i na Ukrainie, czy obawia się Pan aneksji przez Rosję Naddniestrza i republiki Gagauzji?

Reklama

Iurie Leanca: Jesteśmy oczywiście bardzo zaniepokojeni tym, co się wydarzyło na Ukrainie, przede wszystkim dlatego, że było to naruszeniem pierwszej, podstawowej zasady prawa międzynarodowego dotyczącej integralności terytorialnej kraju - to oczywiście jest źródłem niepokoju, bo w całym regionie od pewnego czasu narasta uczucie niepewności. Niepokoi nas również to, że na skutek referendum Ukraina straciła być może część swego kraju. Wydarzenia ukraińskie także dlatego nas martwią, że my również mamy własny ruch separatystyczny w tzw. regionie Naddniestrza. Wiemy więc, jak dotkliwe są takie sztuczne podziały kraju, jakie tworzą problemy komunikacyjne dla ludności i jakie problemy dla gospodarki i systemu politycznego.

Rozwój sytuacji niepokoi nas również dlatego, że wpływa ona na gospodarkę, obroty handlowe, a Ukraina i Rosja są dla nas ważnymi partnerami, i może to spowodować zakłócenia na rynku, jeśli więc zebrać te wszystkie przyczyny, to łatwo zrozumieć dlaczego jesteśmy tak zaniepokojeni. Ponadto europejska architektura polityczna, która budowana była długo i z trudem, została teraz silnie zachwiana. Dlatego też musimy usiąść razem do stołu i zastanowić się, jak rozwiązać te problemy; jak sprawić, by nasz region był stabilny i przewidywalny - to jest teraz nasza agenda, tym musi się teraz zająć nasz rząd, ale jestem pewien, że również każdy rząd w Europie.

Jak bardzo Rosja może zagrozić podpisaniu w czerwcu umowy stowarzyszeniowej UE z Mołdawią? Czy spodziewa się Pan jeszcze większych nacisków ze strony Kremla w postaci m.in. sankcji gospodarczych?

- Gdy objęliśmy rządy - 25 września 2009 roku - od tego właśnie dnia, gdy określiliśmy nasz najważniejszy cel polityki zagranicznej i krajowej - by Mołdawia weszła do UE - od tamtego czasu staramy się nad tym pracować. To bardzo jasny cel - przybliżyć Mołdawię do UE. Chcę też powiedzieć, że nigdy nie czyniliśmy sekretu z tego, co jest naszym zamiarem, naszym prawdziwym pragnieniem, ani w Brukseli, ani w Moskwie. Toteż plan podpisania umowy stowarzyszeniowej z Unią nie powinien być dla nikogo zaskoczeniem. Nasi partnerzy w Rosji mówili nam wcześniej, że nie mają nic przeciw integracji z Europą, że nie postrzegają tego jako zagrożenia dla swego bezpieczeństwa. Mam nadzieję, że nadal tak będzie i sądzę, że tak właśnie powinno to być postrzegane. Chcę więc podkreślić, że rząd Mołdawii jest bardzo zdeterminowany, by podpisać umowę stowarzyszeniową, wyciągnąć wszelkie korzyści, jakie wynikają z przynależności do strefy wolnego handlu, przygotować na to naszą gospodarkę, wypełnić  zobowiązania wynikające z takiej umowy, zreformować mołdawskie instytucje polityczne, aby zdawały rachunek ze swej działalności przed obywatelami, walczyć z korupcją, zreformować wymiar sprawiedliwości.

A jeśli chodzi o problemy gospodarcze (w kontaktach z Rosją), to niestety już je mamy, od września mołdawskie wina nie są wpuszczane na rosyjski rynek. Uważamy, że ta decyzja nie jest fair i nie istnieją żadne powody techniczne, które by ją uzasadniały. Z tego co wiem polscy konsumenci są zadowoleni z jakości mołdawskich win. Chcemy odzyskać dostęp do rosyjskiego rynku, ale równocześnie poszukujemy innych rynków zbytu. Nasze wina są bardzo dobre pod względem jakości jak i atrakcyjne cenowo; tak więc chcemy zachować dobre stosunki z Rosją, również w sferze handlu (...), ale ostatecznie będzie to decyzja Rosjan. Jesteśmy zainteresowani współpracą z Federacją Rosyjską, nie chcemy antagonizować Rosji, naszych rosyjskich przyjaciół i partnerów, nie będziemy w tej kwestii stwarzać  trudności, ale to ostatecznie ich decyzja - uszanujemy ją i będziemy dbać o nasze interesy.

Na jakie wsparcie liczy Mołdawia ze strony Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych?

- W ostatnich pięciu latach otrzymaliśmy bardzo znaczące wsparcie, np. polityczne poparcie dla modernizacji Mołdawii, reform politycznych w naszym kraju, tak aby system polityczny i gospodarka zyskała takie same fundamenty jak w Polsce, gdzie system polityczny i ekonomiczny okazał się bardzo skuteczny i sprawny - jak w innych krajach UE. Bardzo sobie cenimy pomoc finansową i know how przekazywane Mołdawii, ale chcę też wspomnieć, że to czego teraz potrzebujemy to trochę więcej pieniędzy - jak każdy rząd potrzebujemy pieniędzy - ale również tego, by z kategorii tzw. "sąsiedztwa" UE przejść do kategorii krajów, które mają klarowną perspektywę wejścia do Unii - i to jest nasz najważniejszy cel. W tej kwestii bardzo doceniamy stanowisko polskiego rządu.

Jak Polska może wspomóc dążenia Mołdawii do członkostwa w UE i w NATO?

- My nie staramy się wejść do NATO, bo neutralność Mołdawii jest zapisana w naszej konstytucji, a także (ważna) ze względów geopolitycznych, ale chcemy zbliżenia z NATO. Jeśli zaś chodzi o UE, to chcę podkreślić, że Polska zrobiła w ostatnich latach wspaniałą robotę i to na wielu płaszczyznach - przede wszystkim lobbując na rzecz Mołdawii w Brukseli, tłumacząc i kształtując stanowisko Unii w odniesieniu do regionu i samej Mołdawii. Polska pracowała znakomicie z obydwiema stronami, by pomóc w przekazywaniu nam stosownego know how. Odbyliśmy z polską tzw. komisją ds. integracji europejskiej co najmniej trzy ważne spotkania na temat tego, jak doprowadzić do ruchu bezwizowego (z UE), i właśnie spodziewany się, że zostanie to załatwione; na temat różnych sposobów spełniania naszych zobowiązań wymaganych przez UE i wiem to od wielu ministrów, że otrzymaliśmy fenomenalne wsparcie od Polaków.

Ale Polska robi też coś wspaniałego poprzez swoją agencję ds. rozwoju; w wielu wioskach widziałem już projekty realizowane dzięki polskim funduszom pomocowym i zrobiło to na mnie kolosalne wrażenie. A teraz z naszymi polskimi przyjaciółmi pracujemy nad (projektem) rozwoju terenów wiejskich, nie tylko w oparciu o polskie fundusze, ale również inne, które zorganizują dla nas Polacy od różnych donatorów. I wiem od naszych przedsiębiorców i naszych rolników, że to jest właśnie to czego potrzebują, bo dzięki takim projektom mogą tworzyć miejsca pracy, zwłaszcza w obszarach rolniczych i rozkręcać produkcję, a dzięki temu rozwijają się całe regiony. Jeszcze jedna kwestia, którą omawiałem z premierem (Donaldem) Tuskiem, który jest moim dobrym przyjacielem, a także przyjacielem Mołdawii i którego pomoc głęboko doceniam - to zorganizowanie dla nas w Polsce mechanizmu pożyczkowego, który da nam dostęp do niskooprocentowanych kredytów. Polska zrobiła dla nas wspaniałą robotę i cieszę się na myśl o dalszej naszej współpracy z Polską i polskim rządem.

Na ile możliwa jest Pana zdaniem interwencja Rosji we wschodniej Ukrainie, a potem w Mołdawii i byłych republikach radzieckich?

- Mam nadzieję, że nigdy do tego nie dojdzie, że to co wydarzyło się na Krymie nie powtórzy się w innym miejscu, ani na Ukrainie, ani w Mołdawii; mam nadzieję, że wygra rozsądek, mam nadzieję, że uda nam się uniknąć powtórki z zimnej wojny, bo takie kraje jak Mołdawia leżą dokładnie pomiędzy krajami Zachodu i Wschodu. Dlatego to, czego my potrzebujemy to dobre relacje między Rosją a Zachodem i Ukrainą a Zachodem - w przeciwnym przypadku źle to wszystko wpłynie na interesy naszego kraju. Oczywiście nie mogę przewidzieć co się stanie, ale wiem, że w niczyim interesie nie leży taki rozwój sytuacji.

-----

Republika Mołdawii: Liczy ok. 4 mln mieszkańców. Zanim została zagarnięta przez ZSRR, należała do Rumunii. Republika Mołdawii walczy na własnym podwórku z tendencjami separatystycznymi, przede wszystkim w regionach Transnistrii (Naddniestrze) i Gagauzji.

Transnistria - leży na wschodzie kraju, na granicy z Ukrainą i liczy ok. 200 tysięcy mieszkańców (Mołdawian, Ukraińców i Rosjan). W 1990, rok przed rozpadem ZSRR, odłączyła się od Republiki Mołdawii i ogłosiła niepodległość, ponieważ krążyły słuchy, że Mołdawia mogłaby się połączyć z Rumunią. Rosja subwencjonuje mieszkańcom Transnistrii emerytury i stacjonuje wojsko w tym regionie. W kontrowersyjnym referendum, jakie odbyło się w 2006 roku, 97 procent ludności opowiedziało się za przyłączeniem do Federacji Rosyjskiej.

Gagauzja jest kolejnym regionem autonomicznym w Republice Mołdawii, który znajduje się pod wpływami Rosji. Żyje tam ok. 155 tys. mieszkańców. Większość należy do grupy etnicznej Gagauzów. W referendum, przeprowadzonym na początku 2014 roku, chodziło o ściślejsze związki z Rosją i przystąpienie do Unii Eurazjatyckiej Putina. Prawie 99 procent głosujących opowiedziało się przeciwko umowie stowarzyszeniowej z UE.

W trakcie kryzysu na Krymie wiceszef rosyjskiego rządu Dmitrij Rogozin zapowiedział, że Rosja będzie wspierać Naddniestrze.

Unia Europejska, bojąc się, że Mołdawia może podzielić los Ukrainy, stara się przyspieszyć podpisanie umowy stowarzyszeniowej z republiką.

- Musimy ubiec Putina; prezydent Rosji musi wiedzieć, że nie może postąpić z Mołdawią tak jak z Krymem - mówił niedawno kandydat europejskich chadeków na szefa Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker. Dodał, że UE powinna ustabilizować Mołdawię i szybko doprowadzić do jej zbliżenia z Europą. - W przeciwnym razie Mołdawia może stać się kolejną ofiarą rosyjskiej agresji - ostrzegł.

Dowiedz się więcej na temat: Ukraina | Krym | aneksja Krymu

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje