Reklama

Reklama

Prasa: Na Zachodzie nikt nie chce umierać za Ukrainę

Inicjatywa kanclerz Angeli Merkel i prezydenta Francois Hollande'a, którzy byli na rozmowach w Kijowie i Moskwie, nie napawa niemieckiej prasy nadzieją, że rozwiązanie konfliktu ukraińskiego jest bliskie.

O nowej inicjatywie ws. Ukrainy kanclerz Merkel i prezydenta Hollande'a pisze "Stuttgarter Zeitung": "Poszukiwanie kompromisu jest najambitniejszym rozwiązaniem, jakie obecnie ma do zaoferowania polityka światowa. Obok próby jak najszybszego zawarcia zawieszenia broni, sprawa będzie się jednak ciągnąć. Jakby dokładnie nie wyglądał ten kompromis, będzie on boleśniejszy dla Poroszenki niż dla Putina. Prezydent Ukrainy stoi pod wielką presją. Kijów potrzebuje spokoju na wschodzie kraju. Ale ewentualność, że w obecnych warunkach Donbas mógłby stać się znów normalną częścią Ukrainy, jest raczej niewyobrażalna".

Reklama

"Westfaelische Nachrichten" uważa, że "zawieszenie broni byłoby chociaż początkiem, ale nie byłoby jeszcze solidnym fundamentem, na którym można by wznieść mocne filary rozwikłania kryzysu. Merkel i Hollande chcą zyskać na czasie, żeby wybuchowa sytuacja na wschodniej Ukrainie nie zaostrzyła się jeszcze przez dostawy broni dla ukraińskiej armii. Natomiast na trwały plan pokojowy dla Ukrainy trzeba będzie jeszcze poczekać i Bóg wie, jak miałby on wyglądać".

"Jest jedno zdanie, które miałoby największy potencjał, by natychmiast załagodzić kryzys ukraiński " - jest przekonany komentator "Nuernberger Nachrichten" i podaje jego brzmienie: "NATO w najbliższym czasie nie zamierza poszerzyć swojego obszaru o Ukrainę". Ale tego zdania do tej pory nikt nie wypowiedział. Ani rząd kijowski, który ze wszech sił stara się schronić pod skrzydłami zachodniego sojuszu. Ani Europejczycy, a przede wszystkim nie Stany Zjednoczone. Jeżeli Merkel i Hollande nie mieli w czasie spotkania z Putinem w zanadrzu takiej obietnicy, jest mało prawdopodobne, by wkrótce ustały walki ".

"Putin wyrwał Zachód ze snu o wiecznym pokoju (przynajmniej w Europie)"- pisze "Frankfurter Allgemeine Zeitung". "NATO pośpiesznie wygrzebuje teraz z lamusa zakurzone podręczniki o teorii i praktyce odstraszania. Na szczęście jeszcze nie wszystko zostało zapomniane; jak na przykład to, że potencjalnemu agresorowi trzeba wyraźnie powiedzieć, gdzie przebiega czerwona linia. W przypadku NATO jest ona identyczna ze wschodnią granicą obszaru sojuszu. Nie należy jednak do niego Ukraina i tę okoliczność Putin nieźle wykorzystuje. Na Zachodzie nikt nie chce umierać za Ukrainę. Ale nikt nie chce także walkowerem oddać jej Rosji, bo to mogłoby ją tylko zaanimować do dalszej agresji. Następstwem tego jest polityka, która zaczyna się już chwiać, kiedy pada pytanie, czy nie można by wysłać Ukraińcom przeciwpancernych pocisków Milan".

"Sueddeutsche Zeitung" pisze: "Dla Niemiec jak i dla całej Europy wojna na Ukrainie dostarcza paru gorzkich nauczek: europejski ład pokojowy dotarł do swych granic. Pokojotwórcza siła prawa i obietnice dobrobytu UE są zdają się nie dość silne, by stać się przeciwwagą do nagiej przemocy i zakorzenionego od stuleci w Europie przekonania o równowadze sił. Polityczny postmodernizm, którego szczególnie Niemcy tak bardzo życzyłyby sobie na tym kontynencie i które zaoszczędziłyby im kilku kategorycznych decyzji, rozbija się o odwieczny rosyjski strach przed osaczeniem i obcą władzą. Te lekcje realnej polityki wyostrzą wyobraźnię Unii Europejskiej".

Opr. Małgorzata Matzke, Redakcja Polska Deutsche Welle

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama