Reklama

Reklama

Poroszenko o reformie konstytucyjnej na Ukrainie

Reforma konstytucyjna w kraju będzie możliwa dopiero po wyborach prezydenckich oraz wyborach parlamentarnych - podkreśla Petro Poroszenko, główny kandydat na prezydenta na Ukrainie

- Z reformą konstytucyjną nic się teraz nie dzieje, bo nie ma jej kto przeprowadzić - powiedział na konferencji prasowej we Lwowie. - W parlamencie nie ma konstytucyjnej większości i w tym parlamencie jej nie będzie".

Reklama

Podkreślił, że w kraju powinien zostać wybrany prezydent o uprawnieniach zapisanych w konstytucji z 2004 r. - I prezydent będzie aktywnie uczestniczyć w nadawaniu kształtu reformie konstytucyjnej - wyjaśnił.

Dodał, że kluczowym elementem reformy konstytucji powinna być nie zmiana kompetencji w trójkącie prezydent-rząd-parlament, tylko decentralizacja władzy.

"To rabusie, którzy zabijają ludzi"

Zaznaczył też, że Ukraina powinna reagować na żądania separatystów na wschodzie kraju kontynuowaniem operacji antyterrorystycznej w tym regionie.

- To rabusie, którzy zabijają ludzi, okradają emerytów, kradną samochody przewożące pieniądze.() On (tj. lider ługańskich separatystów Wałerij Bołotow) uważa się za przywódcę Ługańskiej Republiki Ludowej. Jest to organizacja terrorystyczna, który to status został określony przez ukraińską prokuraturę i władze ukraińskie. Współpraca z organizacjami terrorystycznymi jest w tej chwili przestępstwem kryminalnym - oznajmił.

Lider samozwańczej "Ługańskiej Republiki Ludowej" Wałerij Bołotow podpisał w czwartek dekret o wprowadzeniu stanu wojennego i ogłosił mobilizację. Zaapelował też do prezydenta Rosji Władimira Putina o wprowadzenie na teren "republiki" wojsk pokojowych.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy