Reklama

Reklama

Poroszenko: Nie zapomnimy o ich ofierze. Zwyciężymy

Kilkadziesiąt tysięcy osób wzięło udział w żałobnym wieczorze pamięci ofiar rewolucji godności w Kijowie. W czasie trzymiesięcznych protestów zginęło ponad sto osób, najwięcej - 75 - równo rok temu.

Uroczystości żałobne obwieściło bicie dzwonów cerkiewnych. - Musimy zrobić wszystko, by ogromna ofiara, którą złożył w ostatnim roku nasz naród, nie poszła na marne - mówił do zgromadzonych prezydent Petro Poroszenko, apelując o jedność w obliczu wojny z separatystami na wschodzie kraju.

- Nie dopuścimy do otwarcia frontu wewnętrznego, nad którym tak usilnie pracują dziś służby specjalne sąsiedniego państwa, siejąc strach, panikę, nieufność w nasze siły i wzajemne podejrzenia wśród Ukraińców. Nie pozwolimy na taki scenariusz i zwyciężymy tak jak zwyciężaliśmy dotychczas - ostrzegł.

Reklama

Szef państwa ocenił, że Rewolucja Godności - bo tak Ukraińcy nazywają wydarzenia z przełomu 2013 i 2014 roku - stała się pierwszą bitwą w walce o niepodległość państwa. W kolejnych bitwach - kontynuował Poroszenko - przeciwnik, któremu nie udało się pokojowe przyłączenie Ukrainy do Unii Celnej Rosji, Białorusi i Kazachstanu "postanowił podzielić Ukrainę z pomocą czołgów i wyrzutni rakietowych".

Po przemówieniu Poroszenko wraz z synem jednego z zabitych na Majdanie demonstrantów zapalił "promienie godności", światła reflektorów, które wystrzeliły w niebo z miejsc, gdzie poprzedniej zimy ginęli uczestnicy protestów.

Podczas uroczystości na scenie wykonano "Requiem" Mozarta, a zakończyła je pieśń łemkowska "Płynie kaczę", która towarzyszyła pogrzebom ofiar starć z milicją na Majdanie.

Święto Bohaterów Niebiańskiej Sotni obchodzone jest po raz pierwszy. Poroszenko ustanowił je specjalnym dekretem w pierwszą rocznicę najtragiczniejszego etapu zamieszek między demonstrantami a milicją w ubiegłym roku w Kijowie. 20 lutego 2014 roku zginęło w stolicy Ukrainy ok. 80 osób, a 22 lutego doszło do zmiany władzy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy