Reklama

Reklama

Niemcy: Szef frakcji Lewicy Gysi jedzie do Moskwy ws. Ukrainy

Szef klubu parlamentarnego postkomunistycznej Lewicy Gregor Gysi zapowiedział, że jeszcze w niedzielę uda się do Moskwy, by przyczynić się do deeskalacji sytuacji na Ukrainie. Gysi zaapelował do rządu Niemiec i UE o opracowanie "nowej Ostpolitik".

- Chcę przyczynić się do deeskalacji - powiedział Gysi w niedzielę podczas zjazdu swojej partii w Berlinie. Nie sprecyzował - jak zaznacza agencja dpa - z kim zamierza rozmawiać w stolicy Rosji.

W przemówieniu do delegatów Gysi zaprotestował przeciwko jednostronnemu obarczaniu Rosji winą za kryzys na Ukrainie.

Reklama

Powiedział, że Lewica nie kwestionuje współodpowiedzialności Moskwy, zwraca jednak uwagę, że odpowiedzialność ponoszą także Unia Europejska i NATO. 

Gysi wezwał rząd Angeli Merkel oraz Brukselę do opracowania programu "nowej Ostpolitik". - Moim zdaniem Zachód nie rozumie, że Rosja jest częścią Europy - powiedział.

Ostpolitik - polityka RFN wobec ZSRR, Polski i innych krajów Europy Środkowej i Wschodniej - powstała na przełomie lat 60. i 70. z inicjatywy socjaldemokraty Willy'ego Brandta, kierującego zachodnioniemieckim rządem od 1969 roku.

Polegała na uznaniu realiów, w tym granic, wyznaczonych po II wojnie światowej i poprawie stosunków politycznych i gospodarczych z krajami rządzonymi przez komunistów, co miało doprowadzić w dalszej perspektywie do liberalizacji tych krajów.

Jednym ze skutków tej polityki było uznanie w 1970 roku przez Bonn zachodniej granicy Polski na Odrze i Nysie.

W latach 80. Ostpolitik SPD stała się synonimem zbytniej uległości wobec rządów krajów Układu Warszawskiego i ignorowania przez SPD ruchów opozycyjnych, w tym polskiej "Solidarności" w tych krajach.

W przyjętej jednogłośnie w sobotę uchwale zjazdowej napisano, że to "nie Rosja odpowiedzialna jest w pierwszej kolejności za zaostrzenie sytuacji na Ukrainie".

Delegaci obarczyli Zachód winą za odmowę rozwiązania NATO po likwidacji Układu Warszawskiego, co ich zdaniem "uniemożliwiło budowę wspólnego europejskiego domu" z Rosją.

W dokumencie jest też mowa o rzekomym złamaniu przez NATO obietnicy rezygnacji z rozszerzenia Sojuszu na Wschód oraz o naruszaniu interesów Rosji poprzez zapowiedź rozlokowania w Polsce i Czechach amerykańskich rakiet.

W uchwale Lewica skrytykowała też "prawicową przemoc", szczególnie wydarzenia w Odessie, gdzie zginęło co najmniej 46 osób, w większości sympatyków Rosji.

W jesiennych wyborach parlamentarnych Lewica (Die Linke) zdobyła 8,6 proc. i jest w obecnym Bundestagu największą partią opozycyjną.   

Z Berlina Jacek Lepiarz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje