Reklama

Reklama

MSZ i MON zadowolone ze zwolnienia obserwatorów OBWE w Słowiańsku

Polskie ministerstwa: spraw zagranicznych i obrony narodowej z zadowoleniem przyjęły zwolnienie przez prorosyjskich separatystów ze Słowiańska obserwatorów OBWE. W specjalnym oświadczeniu MON i MSZ potępiły też porywanie ludzi jako metodę realizacji celów politycznych.

"Polska z zadowoleniem przyjmuje zwolnienie inspektorów wojskowych Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie, w tym obywatela RP, przetrzymywanych jako zakładnicy przez prorosyjskich separatystów w Słowiańsku" - podkreślono w oświadczeniu zamieszczonym na stronie internetowej MSZ.

Reklama

"Zdecydowanie potępiamy wykonawców i inspiratorów działań służących destabilizacji sytuacji na Ukrainie oraz godzących w jej bezpieczeństwo oraz integralność terytorialną" - głosi komunikat.

Oba resorty podziękowały też państwom, organizacjom i osobom zaangażowanym w uwolnienie zakładników. "Jednocześnie stanowczo potępiamy porywanie ludzi jako metodę realizacji jakichkolwiek celów politycznych" - oświadczyły MSZ i MON.

"Godny pożałowania" incydent

Ministerstwa wyraziły też nadzieję, że ten "godny pożałowania" incydent nie wpłynie negatywnie na działalność Specjalnej Misji Monitoringowej OBWE, której zadaniem jest śledzenie i stabilizacja sytuacji na Ukrainie oraz innych misji OBWE nad Dnieprem. "Polska potwierdza swoje poparcie dla działań stabilizacyjnych na Ukrainie prowadzonych pod egidą OBWE" - napisano.

O zwolnieniu wysłanników OBWE poinformował w sobotę wysłannik Kremla na Ukrainę Władimir Łukin, potem ogłosił to prorosyjski lider separatystów ze Słowiańska Wiaczesław Ponomariow.

Informację potwierdziło także ukraińskie MSZ, podkreślając, że zakładnicy zostali uwolnieni dzięki wspólnym wysiłkom władz w Kijowie, OBWE i Rosji. Zwolnieni członkowie misji wojskowej OBWE zostali przewiezieni ze Słowiańska do Doniecka, gdzie oczekiwali na nich przedstawiciele ich organizacji oraz władz ukraińskich.

Czuwali nad przestrzeganiem porozumienia

Obserwatorzy wojskowi OBWE czuwali nad przestrzeganiem porozumienia zawartego w połowie kwietnia w Genewie przez szefów dyplomacji USA, UE, Ukrainy i Rosji. Przewidywało one, że wszystkie nielegalne grupy zbrojne na Ukrainie muszą zostać rozbrojone, wszystkie nielegalnie zajęte gmachy muszą zostać zwrócone prawowitym właścicielom, a wszystkie nielegalnie okupowane ulice, place i inne miejsca publiczne w miastach ukraińskich muszą zostać opuszczone.

Obserwatorzy zostali uprowadzeni w Słowiańsku 25 kwietnia. Ich grupa składała się z siedmiu wojskowych - trzech Niemców, Polaka, Czecha, Szweda, Duńczyka - niemieckiego tłumacza oraz pięciu ukraińskich oficerów. Separatyści oświadczyli wówczas, że porwani są "natowskimi szpiegami", jednak dwa dni późnej uwolnili jednego z nich ze względu na stan zdrowia. Był to chory na cukrzycę Szwed.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy