Reklama

Reklama

Merkel: Zachód nie chce konfrontacji z Rosją

- Nie mam pewności, czy rozmowy z prezydentem Rosji Władimirem Putinem w Moskwie przyniosą wyniki - podkreśliła ​ kanclerz Niemiec Angela Merkel. - Warto było jednak podjąć taką próbę. Jesteśmy to winni mieszkańcom Ukrainy - zaznaczyła.

- Także po (ostatnich) rozmowach w Moskwie nie ma pewności, że zakończą się one sukcesem - powiedziała Merkel na 51. Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa, dzień po wizycie w Moskwie, gdzie wraz z prezydentem Francji Francois Hollande'em spotkała się z Władimirem Putinem. 

Reklama

- Warto było jednak podjąć taką próbę. Jesteśmy to winni mieszkańcom Ukrainy - zaznaczyła szefowa niemieckiego rządu.

Wyjaśniła, że chodzi o to, by wreszcie zrealizować porozumienie z Mińska z września zeszłego roku przewidujące m. in. rozejm i utworzenie strefy buforowej między wojskami ukraińskim a separatystami we wschodniej Ukrainie.

Rozmowy w gronie czterech państw toczą się od czerwca. Jak dotąd nie przyniosły rezultatów.

Zarzuty wobec Moskwy

Merkel zarzuciła Rosji złamanie prawa międzynarodowego i naruszenie fundamentalnych zasad ładu międzynarodowego. Jak podkreśliła, Zachód nie chce nowego podziału Europy, ani konfrontacji z Rosją. - Chcemy budować bezpieczeństwo w Europie z Rosją, a nie przeciwko niej - zaznaczyła.  

Merkel zasugerowała, że możliwe jest nawiązanie kontaktów między Unią Europejską a kierowanym przez Rosję blokiem euroazjatyckim, jednak warunkiem jest zakończenie konfliktu na Ukrainie.

Odpowiadając na pytania uczestników konferencji w Monachium, Merkel przyznała, że nie ma żadnej gwarancji, iż Rosja dotrzyma tym razem przyjętych uzgodnień. - Jestem bardzo ostrożna, dotychczas mieliśmy złe doświadczenia - powiedziała.

"Tego konfliktu nie da się rozwiązać środkami militarnymi"

Pytana o stanowisko Berlina w sprawie dostaw broni dla Ukrainy, Merkel powiedziała, że jest "głęboko przekonana", iż konfliktu nie da się rozwiązać środkami militarnymi. Jak podkreśliła, Berlin koncentruje się na działaniach dyplomatycznych. Kilkakrotnie powtórzyła, iż wątpi, czy broń pomoże Ukrainie w osiągnięcie wyznaczonych celów i czy doprowadzi do pokonania wojsk rosyjskich.

Merkel nawiązała do swojej przeszłości w NRD, przypominając budowę muru berlińskiego w 1961 roku. Nikt wtedy nie myślał o militarnej interwencji i to było realistyczne podejście - zaznaczyła, apelując, by i teraz kierować się realizmem.

Tymczasem po wystąpieniu kanclerz Niemiec agencja Reutera podała, że Merkel, wiceprezydent USA Joe Biden i prezydent Ukrainy Petro Poroszenko rozpoczęli w sobotę w Monachium rozmowy na temat rozwiązania konfliktu na Ukrainie. Więcej szczegółów na razie nie ujawniono. 

Merkel i Hollande zaproponowali w piątek Putinowi opracowanie wspólnego dokumentu o wcieleniu w życie porozumień z Mińska i zakończeniu walk na Ukrainie. Wcześniej rozmawiali o tym planie z prezydentem Ukrainy. W niedzielę czterej przywódcy mają przeprowadzić w tej sprawie konsultacje telefoniczne.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama