Reklama

Reklama

Krym w azjatyckich rozgrywkach politycznych

Krym znalazł się w środku japońsko-chińskiego sporu o archipelag wysp na Morzy Wschodniochińskim. Japonia porównała aneksję Krymu przez Rosję do działań Chin podejmowanych na spornych akwenach. Reakcja Chin jest stanowcza.

Niespotykanie ostrych jak na rzecznika chińskiego MSZ sformułowań użył dziś Hong Lei, komentując słowa premiera Japonii Shinzo Abe.

To właśnie on bowiem porównał sytuację na Krymie do sporu o wyspy Diaoyu/Senkaku. Chiński rzecznik nazwał premiera Japonii hipokrytą, który z jednej strony działa na rzecz polepszenia stosunków chińsko-japońskich, a z drugiej oczernia Chiny na arenie międzynarodowej.

Pekin stara się unikać jednoznacznych deklaracji dotyczących aneksji Krymu, gdyż mogłyby one zostać wykorzystane do oceny polityki wewnętrznej i zewnętrznej Chin, w kontekście praw mniejszości narodowych, czy też Tajwanu.

Chiny uznają archipelag Diaoyui za własne terytorium. Do zaognienia sporu doprowadziło wykupienie ich dwa lata temuz rąk prywatnych przez japońskie władze.

Tomasz Sajewicz

Dowiedz się więcej na temat: Shinzo Abe | Japonia | Chiny

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy