Reklama

Reklama

Komorowski o sankcjach: Gigantyczne kłopoty mogą być udziałem Rosji

W ocenie prezydenta Bronisława Komorowskiego, sankcje nakładane teraz na Rosję są trochę spóźnione, ale są przede wszystkim dowodem na to, że Rosji się nie udało podzielić świata zachodniego. - A to jest zawsze tendencja w rosyjskiej polityce wyraźna, żeby albo podzielić trochę, skonfliktować Stany Zjednoczone i Europę, albo - jeszcze lepiej - kraje wewnątrz Unii Europejskiej. To się nie udało - dodał.

Prezydent w radiowej "Trójce" podkreślił, że dzisiaj świat zachodni mówi jednym głosem w sprawie kryzysu ukraińsko-rosyjskiego. - I na tym polega siła. Niekoniecznie na bezpośredniej presji na gospodarkę rosyjską, tylko na tym, że cały świat zachodni powiedział jednym głosem Rosji, że za kontynuowanie polityki agresji wobec Ukrainy, za wspieranie separatystów, którzy zestrzelili jeden cywilny samolot pasażerski, że nie będzie to pobłażliwie traktowane i świat zachodni nakłada sankcje - dodał.

Reklama

- Jakie te sankcje będą miały skutki? Zobaczymy. Czy będą dla nas bardzo też dotkliwe retorsje rosyjskie? Wydaje mi się, że niekoniecznie w wymiarze całości gospodarski polskiej. Dlatego, że to jest dawna przeszłość, kiedy (...) byliśmy uzależnieni do rynku rosyjskiego - powiedział Komorowski.

Ale - jak dodał - w niektórych sektorach takich jak sadownictwo, to może być odczuwalne. Zaznaczył przy tym, że Polska od dłuższego czasu konsekwentnie działa na rzecz zdobycia rynków trzecich w Chinach, Korei Południowej, Japonii, m.in. dla produktów spożywczych, owoców. - Także nie sądzę, by czekały nas tutaj jakieś gigantyczne kłopoty, wręcz odwrotnie. Gigantyczne kłopoty mogą być udziałem Rosji - ocenił Komorowski.

"Unia Europejska nałożyła sankcje gospodarcze"

Unia Europejska nałożyła sankcje gospodarcze wobec Rosji za wspieranie separatystów na wschodniej Ukrainie. Obejmą one embargo na broń, ograniczenie dużym rosyjskim bankom, będącym co najmniej w połowie własnością państwa, dostępu do rynków kapitałowych w UE, zakaz sprzedaży zaawansowanych technologii, potrzebnych w wydobyciu ropy naftowej z trudno dostępnych złóż i ropy z łupków, a także zakaz eksportu przedmiotów podwójnego zastosowania (cywilnego i wojskowego) dla rosyjskiego sektora obronnego.

Sankcje mają obowiązywać przez rok, z możliwością ich przedłużenia. Stale będą jednak poddawane ocenie i w zależności od sytuacji na Ukrainie i postawy Rosji mogą zostać złagodzone, zniesione albo zaostrzone. Pierwszy przegląd zaplanowano za trzy miesiące. Na nałożenie sankcji gospodarczych na Rosję UE zdecydowała się po zestrzeleniu 17 lipca malezyjskiego samolotu pasażerskiego nad wschodnią Ukrainą. W katastrofie zginęło prawie 300 osób.

Z kolei Federalna Służba Nadzoru Weterynaryjnego i Fitosanitarnego Federacji Rosyjskiej wprowadziła od piątku "czasowe ograniczenie wwozu do Rosji z Polski" owoców i warzyw - m.in. świeżych jabłek, gruszek, wiśni, czereśni, nektaryn, śliwek i wszystkich odmian kapusty. Zakaz dotyczy też polskiej produkcji warzywno-owocowej, wwożonej do Rosji z państw trzecich. Rossielchoznadzor poinformował, że zakaz wprowadzono w związku z "systematycznym naruszaniem przez stronę polską międzynarodowych i rosyjskich wymogów fitosanitarnych przy dostawach polskiej produkcji roślinnej do Rosji".

Z danych udostępnianych przez resort rolnictwa wynika, że Polska wyeksportowała do Rosji w 2013 r. ponad 804 tys. ton produktów z sektora owoców i warzyw o wartości blisko 336 mln euro. Ministerstwo szacuje, że straty dla polskiego sektora owoców i warzyw wynikające z wprowadzonego przez Rosję embarga mogą wynieść ok. 500 mln euro. Minister rolnictwa Marek Sawicki ma w piątek rozmawiać z przedstawicielami Komisji Europejskiej i Parlamentu Europejskiego w sprawie rekompensat związanych z embargiem.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy