Reklama

Reklama

Klimkin: Nowa agresja Rosji na Ukrainę możliwa w każdej chwili

Możliwa w każdej chwili nowa agresja Rosji na Ukrainę spotka się z mocną i stanowczą reakcją Zachodu - ocenił w wywiadzie dla PAP szef ukraińskiego MSZ Pawło Klimkin. Ukraina i Rosja potrzebują pokoju - zaapelował minister do prezydenta Rosji Władimira Putina.

Klimkin przyznał, że gdy obserwuje się wielką mobilizację rosyjskiej armii tuż przy wschodniej granicy Ukrainy to istnieje realna obawa, iż Rosja dokona kolejnej agresji, by destabilizować jeszcze bardziej całą Ukrainę i region.

- Ale jesteśmy na to przygotowani. Chcę jasno powiedzieć, że w przypadku jakiejkolwiek nowej agresji ze strony Rosji spotka się ona ze stanowczą i bardzo skuteczną reakcją ze strony Unii Europejskiej i państw G7 w postaci pogłębienia sankcji i zwiększenia presji politycznej na Moskwę - powiedział szef ukraińskiej dyplomacji.

Reklama

Jak zaznaczył, w toczącej się od półtora roku walce z rosyjską agresją chodzi przede wszystkim o obronę europejskich wartości, którymi Ukraina chce się kierować, stając się w pełni europejskim państwem.

- Walczymy w obronie prostych rzeczy: integralności terytorialnej Ukrainy, o to byśmy mogli samodzielnie podejmować decyzje i być częścią UE. Z kolei Rosja chce byśmy byli wyłącznie pod jej wpływem (...)  Rosja musi zrozumieć, że po Majdanie nie ma już drogi powrotu do postsowieckiej Ukrainy. Tu chodzi o przyszłość i wolność Ukrainy, a także o w pełni wolną i demokratyczną Europę - oświadczył Klimkin.

"Rosja musi się zatrzymać i przestać wspierać terrorystów"

Szef ukraińskiej dyplomacji podkreślił, że ma bardzo proste przesłanie dla prezydenta Rosji i samych Rosjan: "Ukraina potrzebuje pokoju i Rosja także potrzebuje pokoju". - Rosja musi się zatrzymać i przestać wspierać terrorystów, ponieważ tu chodzi o pokój dla każdego w całej Europie - zaapelował.

Klimkin pytany, jak w kontekście toczących się w ostatnich dniach walk na wschodzie Ukrainy i mobilizacji rosyjskich wojsk odbiera deklaracje prezydenta Rosji, który w środę w Mediolanie oświadczył, że nie ma innej alternatywy dla rozwiązania konfliktu na Ukrainie niż droga pokojowa.

- Mamy wynegocjowane w formacie normandzkim porozumienie z Mińska, które implementowała i realizuje Ukraina (...), ale problem w tym, że nie zostało one zrealizowane przez Rosję. Zamiast realnego zawieszenia broni mamy wojnę hybrydową w wykonaniu Rosji. W jej wyniku każdego dnia giną ludzie i zostają ranni- argumentował Klimkin.

Podkreślił, że wbrew porozumieniom z Mińska nie zostali uwolnieni wszyscy jeńcy wojenni, nie widać realnego progresu misji monitorującej OBWE, której celem jest kontrolowanie obszarów w rejonie Doniecka i Ługańska, a także nie dopuszczono międzynarodowej pomocy humanitarnej oraz nie ma obecnie szans na realny proces polityczny, w wyniku którego można by było przeprowadzić wybory w obwodach donieckim i ługańskim.

- Powód tego jest prosty. Rosja jest zainteresowana wojną, destabilizacją naszego kraju oraz osłabieniem Ukrainy i całego regionu - dodał Klimkin.

"Tu chodzi o naszą przyszłość"

Minister pytany, jak odniesie się do zarzutów o zbyt wolne tempo przeprowadzania reform i zbyt opieszałą walkę z korupcją odparł, że to co robi w tej chwili rząd w Kijowie to nie są kosmetyczne zmiany.

- Tu nie chodzi o to, aby coś poprawić tu czy tam. To chodzi o transformację całego kraju poprzez skończenie z oligarchicznym modelem funkcjonowania państwa, totalną demonopolizację, przeprowadzenie decentralizacji na wzór polskiego modelu, deregulację oraz transformację całego wymiaru sprawiedliwości i prawodawstwa, z utworzeniem od podstaw ukraińskiej policji - powiedział Klimkin.

Jak stwierdził, Ukraina nie ma wyboru i musi przeprowadzić niezbędne demokratyczne reformy, by stać się w pełni demokratycznym krajem. - Mamy bardzo konkretny plan i wprowadzamy go w życie. Jeśli ktoś nam zarzuca, że można robić to szybciej i więcej to pewnie tak jest. Tu chodzi o naszą przyszłość i mimo iż nasza uwaga jest skupiona na rosyjskiej agresji w Donbasie to musimy zrobić wszystko, by te zmiany doprowadzić do końca - zaznaczył szef MSZ Ukrainy. 



Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy