Reklama

Reklama

Jedność UE ws. sankcji na Rosję pod znakiem zapytania

Sprawa unijnych sankcji na Rosję będzie jednym z głównych tematów rozpoczynającego się dzisiaj szczytu Unii Europejskiej w Brukseli. Premier Ewa Kopacz będzie wraz z kilkoma innymi przywódcami domagać się przedłużenia restrykcji, które wygasają w lipcu.

Jedność Unii Europejskiej w sprawie sankcji na Rosję stoi pod znakiem zapytania. Kolejne kraje, takie jak Grecja, Cypr, Hiszpania i Węgry uważają, że restrykcje są krzywdzące i chcą ich zniesienia. Polska, kraje bałtyckie, Wielka Brytania i Szwecja uważają, że sankcje należy utrzymać.
Polski wiceminister spraw zagranicznych Rafał Trzaskowski tłumaczy, że jest jeszcze znacznie za wcześnie na anulowanie sankcji. - Będziemy mogli z pełną odpowiedzialnością powiedzieć o tym, że porozumienie mińskie jest wypełniane dopiero w momencie, kiedy kontrola nad granicą zostanie przywrócona ukraińskiemu państwu. Dopiero wtedy będziemy mogli podjąć decyzję, by rozmawiać o przyszłości sankcji. Do momentu przekazania kontroli nad granicą prawdopodobnie nic się nie wydarzy. Zatem Unia Europejska powinna utrzymać swoją politykę - wyjaśnia Trzaskowski.
Według nieoficjalnych informacji, w Brukseli trwają zabiegi, by europejscy przywódcy zaakceptowali rekomendację przywódców Niemiec i Francji. Przewiduje ona zniesienie sankcji dopiero, gdy zawieszenie broni będzie w pełni przestrzegane. W praktyce byłoby to przyznanie racji grupie, w skład której wchodzi Polska.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy