Reklama

Reklama

Hammond potwierdza: Brytyjscy wojskowi pojadą na Ukrainę

Wielka Brytania przyśle na Ukrainę instruktorów wojskowych, którzy będą szkolili ukraińskich żołnierzy - poinformował w czwartek w Kijowie szef brytyjskiego MSZ Philip Hammond. Oświadczenie to złożył po rozmowach z ministrem spraw zagranicznych Pawłem Klimkinem.

- Jesteśmy dumni, że możemy zaoferować praktyczny wkład w podwyższenie zdolności obronnych ukraińskiej armii poprzez pomoc ekspertów, którzy będą prowadzić szkolenia dla wojskowych sił zbrojnych Ukrainy - powiedział Hammond na wspólnej konferencji prasowej.

Brytyjski minister oświadczył, że Londyn współpracuje z Waszyngtonem na rzecz przywrócenia pokoju na Ukrainie w świetle ustaleń pokojowych z Mińska, które zostały podjęte w lutym. - Pragnę podkreślić, że rozmawialiśmy (z Klimkinem) o jedności Unii Europejskiej w sprawie sytuacji na Ukrainie i pomocy, której jej udzielamy. My, wraz z USA, zastanawiamy się nad tym, jak przywrócić na Ukrainie pokój i co uczynić, by mińskie porozumienia były wypełniane - zaznaczył.

Reklama

Hammond podkreślił, że jego kraj będzie wspierał Ukrainę w tych procesach, a jednocześnie będzie obserwował, jak realizowane są tu reformy. Oznajmił też, że Wielka Brytania opowiada się za niepodległością Ukrainy i nadal będzie przesyłać do Moskwy komunikaty "dotyczące tego, jak powinny być realizowane" jej zobowiązania na arenie międzynarodowej.

Wskazał ponadto, że wdrożenie porozumień z Mińska może doprowadzić do anulowania sankcji Zachodu wobec Federacji Rosyjskiej.

Szef ukraińskiej dyplomacji potwierdził, że Kijów także nalega na realizację ustaleń zawartych w lutym na Białorusi. - Pełne i bezwarunkowe wypełnienie tych porozumień jest jedyną drogą do pokoju w Donbasie - oświadczył.

Minister Klimkin poinformował jednocześnie swego brytyjskiego rozmówcę, że armia wycofuje już swój ciężki sprzęt z linii walk z separatystami na wschodzie kraju.

O zamiarze wysłania na Ukrainę instruktorów wojskowych informował pod koniec lutego polski wicepremier i minister obrony Tomasz Siemoniak. Mówił wówczas, że Polska zamierza przygotować do stu instruktorów do szkolenia ukraińskich podoficerów; decyzja, czy i ilu pojedzie na Ukrainę, zapadnie w marcu. Siemoniak wyjaśniał, że program, który jest przygotowywany, dotyczy dwóch ukraińskich ośrodków szkoleniowych - pod Kijowem i pod Lwowem.

Polski wicepremier podkreślał wtedy, że współpraca szkoleniowa z Ukrainą to nic nowego - powołanie wspólnej polsko-ukraińsko-litewskiej brygady uzgodniono w 2009 r., a od ponad roku trwa program NATO współpracy z ukraińskimi uczelniami wojskowymi, dokąd jeżdżą polscy instruktorzy. Ponadto na polskich uczelniach wojskowych kształci się obecnie 33 ukraińskich oficerów. Polscy żołnierze - obok przedstawicieli innych państw NATO - byli też we wrześniu na ćwiczeniach na Ukrainie.

W czwartek wiceminister spraw zagranicznych Rosji Aleksiej Mieszkow oznajmił, że celem - jak to ujął - "pompowania" na Ukrainę zagranicznych instruktorów jest zdestabilizowanie sytuacji w tym kraju.

Z Kijowa Jarosław Junko

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy