Reklama

Reklama

Eksperci: Rezerwy Rosji pozwolą jej wytrzymać skutki sankcji przez dwa lata

Rosja, która ma piąte co do wielkości rezerwy na świecie i 1,5 bln dolarów aktywów ogółem, w tym blisko 500 mld USD rezerw walutowych, jest w stanie wytrzymać skutki sankcji gospodarczych przez dwa lata - ocenili w piątek eksperci z Aberdeen Asset Management.

"Mają rezerwy na prawie pół biliona dolarów. Biorąc pod uwagę, że na razie banki objęte zachodnimi sankcjami mają niewielkie potrzeby refinansowania, (Rosjanie) są w sumie w dość komfortowym położeniu" - powiedział w rozmowie z agencją Reutera Brett Diment, szef działu rynków wschodzących w tej globalnej firmie zarządzającej aktywami.

Potrzeby refinansowania rosyjskich banków wynoszą 7-8 mld dolarów, a pożyczki te mają terminy zapadalności w przyszłym roku i Bank Centralny Rosji już zapowiedział, że jeśli jakikolwiek bank wpadnie z tego powodu w tarapaty to on przyjdzie mu z pomocą.

Reklama

Według firmy Morgan Stanley rezerwy, jakimi dysponuje Rosja pozwoliłyby jej trzykrotnie spłacić koszty zewnętrznego długu oraz importu w ciągu 17 miesięcy. Ale wszystkie te obliczania są bardzo przybliżone i nie biorą pod uwagę, że np. około jednej trzeciej rosyjskich rezerw ulokowanych jest w funduszach naftowych, przeznaczonych na równoważenie spadków ceny ropy.

Około 40 mld dolarów rosyjskich rezerw trzymanych jest w złocie; 13 mld USD leży w skarbcu Międzynarodowego Funduszu Walutowego.

Jednak wielu ekspertów oczekuje, że zachodnie sankcje w ciągu kilku miesięcy staną się surowsze, jako że żadna ze stron konfliktu nie chce na razie ustąpić pola - pisze Reuters.

Wielką niewiadomą pozostaje jak wielu zagranicznych inwestorów wytransferuje pieniądze z Rosji. Od początku roku z Rosji wycofano około 75 mld dolarów, a do końca roku z kraju ucieknie drugie tyle - szacuje Morgan Stanley. Cudzoziemcy ulokowali w rosyjskich aktywach prawie 200 mld USD.

Trudno też przewidzieć, w jakim tempie uciekać będzie z kraju rosyjski kapitał; jeśli sankcje odniosą skutek psychologiczny i na rynkach zacznie dominować niepokój, może to bardzo przyspieszyć ucieczkę kapitału - pisze Reuters.

Tymczasem Rosję może boleśnie dotknąć również to, że - jak podała w czwartek agencja Moody's - całe międzynarodowe zamieszanie wokół Ukrainy może doprowadzić do spadku ceny ropy.

"Sankcje mogą zmusić banki do zwrócenia się o finansowanie do rosyjskiego rządu lub banku centralnego - mówią ekonomiści. To może zaś zostawić Moskwie tylko dwie, nieatrakcyjne opcje: sięgnąć po rezerwy walutowe warte około 500 mld dolarów lub pozwolić, by gwałtownie spadł kurs rubla, co powiększy jeszcze inflację" - wyjaśnia "Wall Street Journal".

W środę "WSJ" pisał, że na skutki sankcji trzeba będzie jeszcze poczekać. Rosyjski sektor finansowy nie odczuje przez jakiś czas następstw retorsji, ponieważ tamtejsze banki nie mają zagranicznych pożyczek, których terminy płatności zapadałyby w najbliższych miesiącach.

"Rosyjska gospodarka będzie chyliła się ku upadkowi, ale nie zostanie znokautowana (...) i można oczekiwać, że Rosjanie zewrą szeregi wobec trudności, za które odpowiadają zagraniczni wrogowie kraju" - skomentował nałożenie nowej rundy sankcji na Rosję "Financial Times".

W ubiegłym tygodniu Międzynarodowy Fundusz Walutowy zrewidował swoją prognozę dla rosyjskiej gospodarki na ten rok; wzrost ma wynieść 0,2 proc. zamiast przewidywanych wcześniej 3,8 proc. PKB

Dowiedz się więcej na temat: Rosja | sankcje

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje