Reklama

Reklama

Donieckie Zagłębie Węglowe - między symboliką a znaczeniem strategicznym

Przemysłowe serce Ukrainy bije w Donieckim Zagłębiu Węglowym. Jak ważne jest ono dla Kijowa i jakie ma znaczenie dla Moskwy?

"Donbas jest sercem Ukrainy" można przeczytać przy wjeździe do miasta we wschodniej Ukrainie. To zagłębie, które na wschodzie przylega do terytorium Rosji, jest czwartym, co do wielkości, w Europie. Rezerwy węgla szacuje się na ponad 10 mld ton. Region wokół Doniecka zajmuje zaledwie 5 procent powierzchni Ukrainy. Żyje tu 10 procent mieszkańców kraju, ale wytwarza on 20 procent PKB i prawie jedną czwartą eksportu. W pozostałej części kraju dominuje rolnictwo.

Reklama

Rozruchy we wschodniej Ukrainie sprawiły, że ten pod względem powierzchni mało znaczący region, nagle znalazł się w centrum zainteresowania światowej opinii publicznej.

Szef administracji obwodu donieckiego, gubernator Siergiej Taruta nie uważa, żeby boje o wschodnią Ukrainę toczono z powodu jej znaczenia gospodarczego.

- Kiedyś panował mit, że Ukraina żywi cały Związek Radziecki - powiedział Taruta gazecie "Nowosti Donbasa". Dzisiaj uważa się, że Donbas żywi całą Ukrainę. - Ale po przeanalizowaniu statystyk dojdziemy do wniosku, że Donieckie Zagłębie Węglowe jest regionem żyjącym z subwencji.

Tutejszy węgiel nie jest konkurencyjny

Ewald Boehlke, dyrektor Centrum Bertholda Beitza w Berlinie, może temu tylko przytaknąć. - Zagłębie jest nierentowne i kosztowne już od lat osiemdziesiątych i właściwie tylko z przyczyn socjalnych trzyma się je przy życiu.

Pomimo to zaniepokojenie jest uzasadnione, że Rosja mogłaby po Krymie wcielić również wschodnią Ukrainę do Federacji Rosyjskiej. W przeciwieństwie do ludności Krymu, przeważająca większość społeczeństwa wschodniej Ukrainy nie uważa się za Rosjan. Tylko jedna czwarta mieszkańców to etniczni Rosjanie. - Do początku tego roku nikt raczej nie myślał o tym, żeby postawić na jedną kartę: rosyjską - mówi ekspert Boehlke.

Mieszkańcy wschodniej Ukrainy prawie nie mają dostępu do neutralnych źródeł informacji, wielu czerpie wiedzę z pogłosek i z coraz większą nieufnością podchodzi do rządu w Kijowie.

Mit kraju Kozaków

Jaki wobec tego interes może mieć Moskwa w obliczu tej niejasnej sytuacji we wschodniej Ukrainie? - Z czysto ekonomicznego punktu widzenia aneksja nie byłaby dla Rosji prawie w ogóle opłacalna - uważa Boehlke. O wiele istotniejsze od korzyści gospodarczych jest co innego: - W Moskwie renesans przeżywa idea przywrócenia imperium rosyjskiego.

Przy czym Donieckie Zagłębie Węglowe, kiedyś centrum sowieckiego przemysłu ciężkiego, odgrywa raczej symboliczną rolę. Są to byłe tereny kozackie, które przez wiele stuleci były obszarami rolniczymi, a uprzemysłowione zostały dopiero za Stalina.

Stal dla rosyjskich czołgów

Do tych, raczej symbolicznych powodów, dochodzi konkretny: liczne firmy na wschodzie Ukrainy dostarczają do Rosji ważne surowce i produkty, zwłaszcza dla rosyjskiego przemysłu kosmicznego i zbrojeniowego. 12 typów rosyjskich międzykontynentalnych pocisków balistycznych buduje się we wschodnioukraińskim Dniepropietrowsku. Do tego dochodzi produkcja podzespołów i serwis.

W Donbasie produkuje się ponadto specjalną stal do budowy czołgów dla rosyjskich sił zbrojnych, a większość rosyjskich myśliwców bojowych lata z silnikami wyprodukowanymi w Zaporożu we wschodniej Ukrainie.

Kto jest uzależniony od kogo?

- Firmy we wschodniej Ukrainie są mocno uzależnione od zamówień z Rosji - uważa Andreas Umland z Akademii Kijowsko-Mohylańskiej. Istnieją obawy, że Rosja zamknie swój rynek. - Wtedy byłby problem, ponieważ produkty, sprzęt i urządzenia wytwarza się specjalnie na rynek rosyjski. Ich sprzedaż na innych rynkach nie byłaby taka prosta - podkreśla Umland w wywiadzie dla Deutsche Welle.

Nawet, jeśli część przemysłu uzależniona jest od subwencji, wschodnioukraińskie artykuły eksportowe są ważnym źródłem dochodu dla rządu w Kijowie. Również dlatego, że Ukraina jest właściwie bankrutem i coraz bardziej uzależniona jest od środków finansowych z zewnątrz.

Szansa dla Ukrainy

Ewald Boehlke nie uważa, by przyznanie wschodniej Ukrainie większej autonomii, przywróciło spokój w tej części kraju. W obecnej, niestabilnej sytuacji Ukraina ma szansę przeżycia tylko jako silny, jednolity kraj: Wszelkie próby wprowadzenia systemu federacyjnego przyczyniłyby się do jego rozdarcia - w sytuacji ekstremalnej cała Ukraina mogłaby się rozpaść.

Jeanette Seiffert / Iwona D. Metzner

red. odp.: Małgorzata Matzke, Redakcja Polska Deutsche Welle

Dowiedz się więcej na temat: Ukraina | zamieszki w Doniecku | Rosja

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne