Reklama

Reklama

Dmytro Bułatow w szpitalu w Wilnie

Lider ukraińskiego Automajdanu, który został niedawno porwany i ciężko pobity przez nieznanych sprawców, przybył do stolicy Litwy około północy. Wczoraj sąd w Kijowie wycofał zarzuty wobec Bułatowa, mógł więc polecieć do Rygi, a następnie do Wilna.

Na tamtejszym lotnisku na Bułatowa czekało kilku dziennikarzy i ukraińskich działaczy, ale opozycjonista nie rozmawiał z nimi. Karetką pogotowia pod eskortą policji został przewieziony do szpitala.

Przypomnijmy: 36-letni Dmytro Bułatow był jednym z liderów Automajdanu, czyli grupy osób wykorzystujących w antyrządowych protestach własne samochody.

Pod koniec stycznia został porwany przez nieznanych sprawców. Przez osiem dni go torturowano, a w czwartek został wypuszczony. Całe ciało miał pokryte ranami, odcięto mu też kawałek ucha. 

Reklama

Pozostali liderzy Automajdanu albo wyjechali do Unii Europejskiej - jak Serhij Koba - albo się ukrywają - jak Ołeksij Hrycenko.



Dowiedz się więcej na temat: Dmytro Bułatow | zamieszki na Ukrainie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje