Reklama

Reklama

"Zamachy w Paryżu to zemsta za marginalizowanie muzułmanów"

​Zemsta za marginalizowanie społeczności muzułmanów we Francji i odpowiedz za zaangażowanie militarne tego kraju na terenach wyznawców Islamu - tak o przyczynach zamachów w Paryżu mówi Andrzej Barcikowski były szef Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

Jego zdaniem migrantom wraz z otwarciem granic trzeba dać możliwość społecznego awansu, tymczasem we Francji kolejne pokolenie migrantów nie jest akceptowane. Młodzi chcieliby żyć na poziomie francuskiej klasy średniej, tymczasem widzą bezrobocie, państwo przestaje się z nimi liczyć. - Autorytetem staje się radykalny imam, grupa dżihadystów - mówi  Andrzej Barcikowski.

Podkreśla, ze muzułmanie to społeczność gorzej sytuowana ekonomicznie. Wśród młodych to jest bardziej odczuwalne, bo starsi byli po prostu wdzięczni za to, co dostali przyjeżdżając do Francji. Do tego dochodzi fakt, że muzułmanie nie są we Francji akceptowani.

Reklama

Nie bez znaczenia jest zaangażowanie militarne Francji na Bliskim Wschodzie - dodaje Andrzej Barcikowski. W tym kontekście zwraca uwagę na obecność francuskich żołnierzy w Mali i Nigrze. Rządy tych dwóch krajów nie radziły sobie z radykałami i wojska francuskie po prostu ich zastąpiły.

Zdaniem Andrzeja Barcikowskiego, aby skutecznie walczyć z terroryzmem, społeczeństwa europejskie muszą stać się coraz bardziej czujne. - Musimy być uważni, bo na Starym Kontynencie służby specjalne nie maja zwyczaju inwigilować każdego - puentuje.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy