Reklama

Reklama

Zidentyfikowano jednego z zamachowców. To rodowity Francuz

Jak donosi "Le Parisien" jednym z terrorystów odpowiedzialnych za zamachy w Paryżu był rodowity Francuz. Mężczyzna urodził się niedaleko Paryża w Courcouronnes (w departamencie Essonne). Zamachowiec był znany policji. Wśród napastników byli także prawdopodobnie obywatele Syrii i Egiptu. Według greckiego ministra jeden z paszportów znalezionych na miejscu zamachu należał do uchodźcy.

- Syryjski paszport policja znalazła na miejscu strzelaniny w paryskiej sali koncertowej. Należał on do osoby ubiegającej się o azyl, która zarejestrowała się na greckiej wyspie w październiku - poinformował Nikos Toskas, grecki minister. 

- Potwierdzamy, że syryjski posiadacz paszportu przebywał na greckiej wyspie Leros 3 października, gdzie został zarejestrowany zgodnie z przepisami UE -  powiedział minister. Nie zostało jeszcze potwierdzone, że paszport należał do jednego z napastników, francuska policja nadal prowadzi śledztwo.

Rodowity Francuz, ekstremista

Jak donoszą francuskie media mężczyzna, który został zidentyfikowany dzięki odciskom palców, był już wcześniej notowany. 30-latek odbywał wcześniej szkolenie w Syrii. Był ekstremistą. Służby miały informacje o jego powiązaniach z Państwem Islamskim.

Reklama

Według źródeł policyjnych, syryjski paszport osoby urodzonej w 1990 roku został znaleziony w pobliżu jednego z napastników na Stade de France. Znaleziono także drugi paszport, należał on do obywatela Egiptu. Świadkowie zeznają ponadto, że wśród zamachowców w klubie Bataclan, widzieli kobietę. 

W nocy z piątku na sobotę terroryści dokonali w Paryżu sześciu skoordynowanych, niemal jednoczesnych, ataków, m.in. w sali koncertowej Bataclan i w pobliżu stadionu Stade de France.

Wiadomo, że napastnicy byli uzbrojeni w karabiny maszynowe i mieli na sobie pasy z ładunkami wybuchowymi. Zginęło przynajmniej 127 osób. Rany odniosło ponad 200 osób; 99 z nich jest w stanie ciężkim. Bilans ofiar nie jest ostateczny. Do zamachów przyznało się Państwo Islamskie (IS). 

W związku z tragicznymi wydarzeniami prezydent Hollande ogłosił stan wyjątkowy na kontynentalnym terytorium kraju i na Korsyce oraz podjął decyzję o wznowieniu kontroli granicznych. Powołano specjalny sztab kryzysowy; prezydent, który udał się na miejsce tragedii w klubie Bataclan, nazwał ataki "okropnością i barbarzyństwem" oraz zapowiedział "bezlitosną walkę" z terrorystami. Wezwał także Francuzów do jedności w obliczu tragedii.

Zgodnie z francuskim prawem stan wyjątkowy można zarządzić w razie "bezpośredniego zagrożenia w następstwie poważnego złamania prawa albo zakłócenia porządku publicznego".

KK

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje