Reklama

Reklama

"Uderzymy we wroga, aby go zniszczyć". Francja zapowiada kontynuację nalotów

- Mimo piątkowych zamachów w Paryżu, Francja będzie kontynuować swoją interwencję w Syrii, z zamiarem zniszczenia Państwa Islamskiego - zapowiedział w sobotę wieczorem premier Francji Manuel Valls.

"Jesteśmy w stanie wojny", "uderzymy we wroga, aby go zniszczyć" we Francji, Europie i Syrii - mówił premier w wywiadzie dla telewizji TF1, dodając, że odpowiedź Francji "będzie na tym samym poziomie co atak".

Państwo Islamskie przyznało się do przeprowadzenia w Paryżu w piątek wieczorem serii skoordynowanych krwawych zamachów, w których zginęło 129 osób. Zamachy, które mają być zemstą za francuskie zaangażowanie w konflikt w Syrii, to największa tragedia, jaka dotknęła Francję od czasów drugiej wojny światowej. "Wojna w sercu Paryża" - brzmi tytuł artykułu w paryskim dzienniku "Le Figaro".

Reklama

Zdaniem prokuratury w całym mieście przeprowadzono jednocześnie sześć zamachów. W okolicach Stade de France, na  którym w piątek wieczorem rozegrano towarzyski mecz Francja-Niemcy, doszło do trzech eksplozji. Prezydent Francois Hollande, który był na trybunach wraz z 80 tys. widzów, został przed jego końcem ewakuowany; mecz zakończył się wygraną Francji a wszystkich widzów udało się w spokoju ewakuować.

Terroryści zaatakowali także zatłoczone ulice, bary i restauracje w popularnych X i XI dzielnicy Paryża. Największa tragedia rozegrała się w sali koncertowej Bataclan, gdzie zamachowcy zaatakowali tłum młodych ludzi, którzy przyszli na koncert kalifornijskiej grupy rockowej Eagles of Death Metal.

Jak mówili świadkowie, kilku napastników wtargnęło na widownię z bronią typu kałasznikow i zaczęło ślepo strzelać do tłumu, krzycząc "Allah Akbar" (arab. "Bóg jest wielki"). Napastnicy wzięli tam na trzy godziny zakładników, a potem - relacjonowali świadkowie - dokonali rzezi co najmniej 85 zakładników, strzelając do ludzi leżących do ziemi. Jeden ze świadków słyszał, jak terroryści mówili do zakładników, że winnym zamachów jest Hollande, który podjął decyzję o interwencji francuskich sił w Syrii.

Najprawdopodobniej sprawców wszystkich ataków było ośmiu. Wszyscy zginęli -  siedmiu w wyniku samobójczych detonacji ładunków wybuchowych, zaś jeden - zastrzelony przez siły bezpiczeństwa. Przy ciele jednego z nich znaleziono syryjski paszport, inny został zidentyfikowany jako Francuz.

"Zamachy były wymierzone we Francję oraz w wartości, których bronimy na całym świecie oraz w to czym jesteśmy: wolnym krajem, który coś znaczy dla całej planety" - oświadczył Hollande. Podkreślił, że ataki zostały zaplanowane za granicą, jednak zamachowcy otrzymali pomoc wewnątrz Francji. Zapowiedział, że Francja będzie "bezlitosna wobec barbarzyńców z Państwa Islamskiego", i że działania odwetowe zostaną przeprowadzone "wszędzie, wewnątrz kraju, albo poza jego granicami".

Zobacz także:


Dowiedz się więcej na temat: zamach w paryzu

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy