Reklama

Reklama

Zamach w Tunezji

Zamach w Tunezji: Najnowszy bilans ofiar

Z najnowszych doniesień wynika, że we wczorajszym zamachu terrorystycznym na Muzeum Bardo w Tunisie zginęło w sumie 21 osób - 17 turystów zagranicznych, 2 Tunezyjczyków i 2 sprawców zamachu. Zdaniem premiera Tunezji, wśród ofiar śmiertelnych było 5 Japończyków, 4 Włochów, 2 Kolumbijczyków, 2 Hiszpanów, 1 Australijczyk, 1 Polak i 1 Francuz.

Tożsamości jednej osoby, która zginęła jeszcze nie ustalono. Informacje o liczbie ofiar nadal są sprzeczne. Wcześniej informowano o 22 ofiarach śmiertelnych. 

Premier Tunezji Habib Essid poinformował też, że w zamachu 44 osoby zostały ranne, wśród nich 13 Włochów, 7 Francuzów, 4 Japończyków, 2 obywateli RPA, 1 Polak, 1 Rosjanin i 6 Tunezyjczyków.  Essid nie podał narodowości pozostałych rannych.

MSZ Polski podaje nieco inne dane

Informacje podane przez tunezyjskiego premiera różnią się od wcześniej podanych informacji polskiego MSZ, według którego 11 rannych polskich obywateli przebywa w dwóch szpitalach. Trzy osoby przeszły operacje. Pozostałe osoby mają głównie rany postrzałowe, rany ortopedyczne, są w dobrym stanie.

Reklama

MSZ przekazywało też nieoficjalne informacje, według których wśród ofiar śmiertelnych mogło być czterech Polaków. Podawano też, że nie ustalono losu kilkunastu polskich turystów.

Specjalna infolinia w sprawie ataku

Po południu polskie MSZ uruchomiło specjalną infolinię w sprawie ataku. Informacje można uzyskać pod numerem telefonu +48225238880.

Muzeum archeologiczne i historyczne Bardo znajduje się ok. 4 km od centrum Tunisu i jest zaliczane do największych atrakcji turystycznych stolicy.

Tunezyjskie władze informowały, że w wymianie ognia po ataku na muzeum zginęło dwóch uzbrojonych napastników, a dwóch lub trzech może być na wolności. Napastnicy, ubrani w mundury wojskowe, otworzyli ogień do turystów gdy ci wychodzili z autokaru, a następnie zapędzili ich do wnętrza gmachu muzeum.

W chwili dokonania ataku w muzeum znajdowało się ok. 100 turystów.

Prezydent Tunezji Bedżi Kaid Essebsi oświadczył, że władze jego kraju zrobią wszystko w celu zapobieżenia nowym atakom. Podkreślił, że przed całym regionem stoi to samo wyzwanie; przywołał przykład sąsiedniej Libii, która pogrążyła się w chaosie i gdzie aktywnie działa dżihadystyczna organizacja zbrojna Państwo Islamskie. 


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy